Demonstracja siły! [Anwil-AMW Arka 98:108]

Opublikowano: 10 października 2025

Wspaniały wieczór w Hali Mistrzów! Gracze AMW Arki Gdynia nie dali żadnych szans Anwilowi Włocławek, zwyciężając 108:98. Mimo stosunkowo niedużej różnicy punktowej, wygrana żółto-niebieskich była całkowicie niepodważalna. 

Pierwszym wyjazdowym przystankiem podopiecznych trenera Mantasa Česnauskisa była włocławska Hala Mistrzów – twierdza liderującego po inauguracyjnej kolejce Anwilu, który kilka dni wcześniej rozbił Tauron GTK Gliwice 93:58. Arkowcy podkreślali, że to właśnie gospodarze będą faworytem piątkowej konfrontacji, z racji na sporą jakość personalną i szerokość rotacji, jednak nie zamierzali podchodzić do meczu z nadmiernym respektem.

Wręcz przeciwnie, już od pierwszych minut zdecydowanie narzucili włocławianom swoje warunki. Celna trójka Kuby Garbacza błyskawicznie rozwiązała worek z punktami i choć tym samym zrewanżował się Elvar Fridriksson, „Garbi” nie pozostawał dłużny.

Gdynianie rozkręcili koncert trwający właściwie do zakończenia spotkania. Jeszcze w pierwszej kwarcie, pod wpływem naporu w defensywie, zmusili rywali do błędów, które bezlitośnie wykorzystywali. Akcje Krešimira Ljubičicia, Jarosława Zyskowskiego i Mike’a Okauru pomogły im zbudować kilka punktów przewagi, a Anwil przez niemal 4 minuty punktował wyłącznie z linii rzutów osobistych.

Podobnie jak tydzień temu, nasi zawodnicy znakomicie rozprowadzali swoje akcje. W role kreatorów wcielili się Kamil Łączyński oraz Courtney Ramey – ich asysty napędzały ofensywę AMW Arki, która z każdą minutą coraz bardziej przypominała pędzącą lokomotywę. Po wejściu na kosz Luke’a Barretta i wyniku 28:40 trener Grzegorz Kożan wykorzystał drugi time-out, mimo że na zegarze pozostawało jeszcze 7 minut gry w pierwszej połowie.

Krótkie przerwy nie wybijały nas jednak z rytmu. Kolejny fragment należał do wszędobylskiego Okauru, autora 5 „oczek” z rzędu. W jego ślady poszedł Garbacz – były gracz Anwilu dołożył kolejny rzut z dystansu, a chwilę później wyładował nadmiar pozytywnej energii na obręczy, popisując się atomowym wsadem. To był prawdziwy popis!

Obie drużyny stawiały na ofensywę, ale to żółto-niebiescy imponowali większą determinacją. Do przerwy prowadzili aż 63:51, a ostatnie słowo przed przerwą należało (oczywiście) do wracającego do Hali Mistrzów „Łączki„.


 

Doskonale znani we Włocławku zawodnicy nie zawodzili. Drugą połowę od efektownej serii trafień otworzył Zyskowski. W „pomalowanym” swoją robotę świetnie wykonywał też Ljubičić, który bił się o zbiórki i wygrywał większość stykowych pojedynków z przeciwnikami. W połowie trzeciej ćwiartki stało się jasne, że Arkowcy nie dopuszczą Anwilu do głosu – akcja 2+1 Ramey’a, poprzedzona 10. asystą Łączyńskiego, dała nam przewagę 79:56.

W tym meczu wychodziło nam wszystko. Dosłownie! Nawet szalone rzuty o tablicę, takie jak ten Mike’a Okauru na finiszu trzeciej kwarty. Prowadzenie 89:71 mówiło samo za siebie.

Wygrana przez włocławian ostatnia część gry nie zniekształciła pełnego obrazu – żółto-niebiescy całkowicie zasłużenie pokonali Anwil 108:98. 7 celnych trójek Kuby Garbacza (na 8 oddanych!), drugie z rzędu double-double Ramey’a (10 pkt, 12 asyst), profesura Zyskowskiego (21 pkt, 7/11 z gry) i Ljubičicia (12 pkt, 10 zbiórek), a także genialne podania Łączyńskiego (8 pkt, 10 asyst) – współautorów tego zwycięstwa znajdziemy jednak w całym zespole oraz sztabie AMW Arki Gdynia.

Na pochwały zasłużyli również gdyńscy Kibice, którzy wspierali swoich ulubieńców z trybun Hali Mistrzów. To był super wieczór, dziękujemy!

Orlen Basket Liga dopiero nabiera tempa. Przed nami tydzień na przygotowanie się do następnego meczu na wyjeździe – w piątek (17 października) zmierzymy się w Zielonej Górze z miejscowym Zastalem. Początek spotkania o godz. 20:15.

Anwil Włocławek – AMW Arka Gdynia 98:108 (24:33, 27:30, 20:26, 27:19)

Anwil: Mucius 23, Michalak 16, Fridriksson 16, Pearson 11, Lockett 10, Vucić 6, Slaughter 5, Słupiński 5, Kołodziej 4, Furmanavičius 2, Łazarski, Borowski.

AMW Arka: Garbacz 23 (7×3), Zyskowski 21 (2×3), Okauru 19 (2×3), Ljubičić 12 (10 zb), Ramey 10 (1×3), Łączyński 8 (2×3), Tubutis 6, Barrett 5 (1×3), Hrycaniuk 4, Kowalczyk, Orłowski, Zabłocki.