Szkło rozbite – AMW Arka liderem [Miasto Szkła-AMW Arka 60:78]

Opublikowano: 4 grudnia 2025

Nowy miesiąc, wyniki niezmienne! W meczu otwierającym 10. kolejkę Orlen Basket Ligi koszykarze AMW Arki Gdynia nie dali szans kolejnemu przeciwnikowi – tym razem pewnie ograli na wyjeździe Miasto Szkła Krosno 78:60. Siódma wygrana w sezonie zapewnia żółto-niebieskim – przynajmniej na razie – fotel lidera rozgrywek.

Choć w ostatnim czasie odpoczywaliśmy od ligowej rywalizacji, trener Mantas Česnauskis wcale nie miał łatwego zadania. W większości procesu przygotowań do najdłuższego wyjazdu w sezonie 2025/2026 udziału nie brali jedni z ważniejszych graczy w zespole: Kamil Łączyński, Jarosław Zyskowski i Jakub Garbacz. Wszyscy trzej otrzymali powołania do reprezentacji Polski i pomogli KoszKadrze wygrać premierowe spotkania kwalifikacyjne do MŚ 2027. W tym czasie z AMW Arką trenowali młodzi zawodnicy Akademii BSA AMW Arka Gdynia.

Cały żółto-niebieski team skrupulatnie odrobił pracę domową. Mimo początkowych trudności z celnością, gdynianie błyskawicznie zdiagnozowali słabsze punkty rywala z Podkarpacia – regularnie ponawiali swoje akcje dzięki zbiórkom w ataku i na półmetku pierwszej ćwiartki prowadzili 10:5 po skutecznych akcjach Kuby Garbacza.

Krośnianie odpowiedzieli zrywem Ivicy Radicia, ale końcówka należała zdecydowanie do graczy znad morza. Znakomita seria 12:0, podczas której po obu stronach boiska wyróżniał się Luke Barrett, stonowała zapędy gospodarzy. Przy stanie 22:12 Arkowców ponownie dopadła lekka zadyszka, jednak prowadzenie pozostało po naszej stronie już do końca pierwszej połowy. Wynik, na 35:29 dla AMW Arki, ustalili Courtney Ramey oraz Adam Hrycaniuk.

Po pierwszej połowie podopieczni trenera Česnauskisa mogli odczuwać spory niedosyt. Chcieli dzielić się piłką, kreowali dogodne pozycje, jednak niejednokrotnie brakowało im szczęścia przy finalizacji akcji. Na szczęście, druga połowa potwierdziła potencjał drzemiący w gdyńskiej drużynie. A jak pokazały minione tygodnie – jego pokłady są naprawdę olbrzymie!

Gospodarze starali się walczyć, ale kiedy Arkowcy wrzucili wyższy bieg w ofensywie, gra zaczęła przebiegać zdecydowanie pod ich dyktando. Trzecie rozdanie przebiegło pod dyktando naszych reprezentantów Polski – asysty rozdawał profesor Kamil Łączyński, efektowne trójki trafiał Kuba Garbacz, a ze swojego doświadczenia korzystał Jarosław Zyskowski. Szkło zaczęło pękać.

Po 30 minutach licznik wskazywał 11 „oczek” prowadzenia (57:46), a po akcjach Einarasa Tubutisa, „Zyzia” i Luke’a Barretta zrobiło się już 63:46. Wysiłek żółto-niebieskich przyniósł pożądany efekt. Przewaga AMW Arki rosła – w pewnym momencie wygrywaliśmy nawet 76:50! Drugą połowę gdynianie rozegrali koncertowo, zarówno w obronie, jak i w ataku.

Pod wpływem agresywnej defensywy Arkowców, krośnianie trafili w całym spotkaniu tylko 22 z 65 rzutów z gry (33%), notując niemal tyle samo strat (11), ile asyst (12). Nasi gracze zdominowali również rywalizację na tablicach (49:33), zdobyli 11 punktów drugiej szansy i zasłużenie wygrali cały mecz 78:60. Najlepszym strzelcem AMW Arki był wspomniany „Garbi„, autor 16 „oczek” (3/6 za 3). Po 12 pkt rzucili Courtney Ramey i Kresimir Ljubičić, natomiast 11 pkt i 6 zbiórek dołożył Luke Barrett.

Bilans 7-2 nie tylko wywindował AMW Arkę Gdynia aż na sam szczyt tabeli Orlen Basket Ligi, ale także znacząco przybliżył nasz zespół do udziału w lutowym turnieju finałowym Pekao SA Pucharu Polski. Brawo, Team!

Przed nami sporo czasu na regenerację i przygotowania do następnego spotkania, które rozegramy 14 grudnia (niedziela) w Polsat Plus Arenie Gdynia. Nad morze przyjeżdża MKS Dąbrowa Górnicza – obecność obowiązkowa!


 

Miasto Szkła Krosno – AMW Arka Gdynia 60:78 (12:22, 17:13, 17:22, 14:21)

Miasto Szkła: Bockler 17 (3×3), Radić 10, Jackson 7 (1×3), Wójcik 7, Watson 7, Brown-Soares 6, Hensley 4, Chrabota 2, Góreńczyk 0, Jankowski 0, Łałak 0, Chruściel.

AMW Arka: Garbacz 16 (3×3), Ramey 12 (2×3), Ljubičić 12, Barrett 11 (1×3), Zyskowski 9 (1×3), Tubutis 7 (11 zbiórek), Okauru 6, Łączyński 3, Hrycaniuk 2, Kowalczyk 0.