Ostatni mecz w 2025 roku rozegrany iście po mistrzowsku! Po fenomenalnym występie koszykarze AMW Arki Gdynia rozbili w Polsat Plus Arenie Legię Warszawa 106:73. To już 10. zwycięstwo żółto-niebieskich w Orlen Basket Lidze.

Gdyńscy Kibice nie mogli wymarzyć sobie lepszego zakończenia kalendarzowego roku. Nad morze przyjechała broniąca tytułu Mistrza Polski Legia Warszawa, jedna z najlepszych kadrowo ekip w Orlen Basket Lidze. Goście nie mieli jednak żadnych szans w starciu z nakręconymi, zmotywowanymi do walki Arkowcami, którzy bezdyskusyjnie zdominowali wydarzenia na boisku – nawet pomimo braku kontuzjowanego Einarasa Tubutisa (złamany obojczyk).
Gdynia przywitała faworyzowanych Mistrzów chłodnym, zimowym powietrzem, ale atmosfera wokół hali była gorąca na długo przed rozpoczęciem spotkania. W niedzielne popołudnie na trybunach Polsat Plus Areny Gdynia zasiadło rekordowe 2911 osób oczekujących koszykarskiego widowiska na najwyższym poziomie. Nasi gracze – niesieni żywiołowym dopingiem – spełnili wszelkie prośby.
Mecz dwiema trójkami otworzyli przyjezdni, ale odpowiedź podopiecznych trenera Mantasa Česnauskisa nadeszła błyskawicznie. Arkowcy objęli prowadzenie dzięki wsadom Jakuba Garbacza oraz trafieniom Jarosława Zyskowskiego, który zajął miejsce Einarasa w pierwszej „5”. Polski duet zdecydowanie wiódł prym w pierwszej kwarcie, zdobywając w niej w sumie aż 19 „oczek”.

To właśnie rzut z dystansu „Garbiego” tuż przed syreną poprawił wynik na 28:24. Warto zaznaczyć, że już po 10 minutach rywalizacji nasi zawodnicy mieli na koncie aż 12 asyst i w kolejnych fragmentach kontynuowali zmasowane ataki. W drugiej odsłonie do punktowania włączyli się Mike Okauru i Courtney Ramey, a niezwykle cenne zbiórki dostarczali nam waleczni Luke Barrett i Filip Kowalczyk.
Choć do Sylwestra pozostało jeszcze trochę czasu, gdynianie odpalili fajerwerki na parkiecie, szybko powiększając przewagę do dwucyfrowej. Na przerwę obie drużyny schodziły przy wyniku 49:37, jednak to był dopiero przedsmak prawdziwego koncertu AMW Arki w drugiej połowie.
Trzecia kwarta długo przypominała wymianę ciosów, ale kluczowy moment znów należał do żółto-niebieskich. Sygnał do odjazdu dał Adam Hrycaniuk, a w kolejnych akcjach z dystansu trafiali Kamil Łączyński i Filip Kowalczyk, który w swoim premierowym występie w większym wymiarze czasu wniósł na boisko sporo pozytywnego szaleństwa.

Pozytywne szaleństwo zagościło także na trybunach. Każde dodatkowe podanie wywoływało falę aplauzu, natomiast kolejne trafienia tylko podkręcały atmosferę. Przed ostatnią częścią gry mecz wyglądał na rozstrzygnięty – trójka Łączyńskiego oraz rzuty wolne bardzo skutecznego Garbacza przyniosły nam pewne prowadzenie 74:57.
Mimo wysokiej przewagi, o jakimkolwiek rozluźnieniu nie mogło być mowy. Trener Česnauskis świetnie przygotował swój zespół do walki, wyraźnie dając do zrozumienia, że rywalizacja trwa do ostatnich sekund. Mistrzowie Polski okazali się kompletnie bezradni – w czwartej kwarcie żółto-niebiescy postawili kropkę nad „i”, czym zwieńczyli jeden z najlepszych występów w tym sezonie.

Miał być hit kolejki, wyszedł sromotny pogrom. Koszykarze AMW Arki zdemolowali Legię Warszawa aż 106:73, a wśród najlepszych strzelców naszej drużyny znaleźli się Kuba Garbacz (22 pkt, 4/6 za 3), Mike Okauru (19 pkt, 6 asyst) i Jarosław Zyskowski (19 pkt, 8/14 z gry). Za taki mecz pochwały należą się jednak całej drużynie!
- Zagraliśmy wspaniale jako cały zespół. Dzieliliśmy się piłką, co widać po 29 asystach. Koszykówka sprawiała nam dziś wiele radości. Sztab szkoleniowy przygotował świetny plan na mecz, my trzymaliśmy się tych założeń – podsumował mecz wspomniany Money Mike.
Mike’owi wtórował trener Mantas Česnauskis:
- Oceniając na gorąco, uważam że zagraliśmy najlepszy mecz w tym sezonie. (…) Po stracie Einarasa moi gracze zareagowali podwójną energią. Widać było to skupienie od pierwszych minut. Wielkie gratulacje dla drużyny – cieszył się szkoleniowiec AMW Arki na konferencji prasowej.

Na koniec życzymy wszystkim Kibicom udanego wejścia w nowy rok, oczywiście z nastawieniem na koszykarskie emocje. Dziękujemy za wsparcie w 2025 roku, widzimy się już 3 stycznia (sobota) podczas domowego starcia z PGE Startem Lublin!
AMW Arka Gdynia – Legia Warszawa 106:73 (28:24, 21:13, 25:20, 32:16)
AMW Arka: Garbacz 22 (4×3), Okauru 19 (3×3), Zyskowski 19 (2×3), Ramey 10 (2×3), Ljubičić 10, Barrett 9 (14 zbiórek), Hrycaniuk 6, Łączyński 6 (2×3), Kowalczyk 5 (1×3), Orłowski 0, Zabłocki.
Legia: Thompson 14 (2×3), Shungu 13 (1×3), Ponsar 11 (1×3), Czapla 8 (2×3), Graves 8 (1×3), Wilczek 7 (2×3), Tomaszewski 6, Hunter 4, Pluta 2, Silins 0, Niedziałkowski 0.