Thriller bez szczęśliwego zakończenia [Stal-AMW Arka 84:82]

Opublikowano: 22 stycznia 2026

Po meczu pełnym dramaturgii, zwrotów akcji i walki o każdy centymetr boiska koszykarze AMW Arki Gdynia minimalnie ulegli Tasomix Rosiek Stali Ostrów Wielkopolski 82:84. Losy wyjazdowej rywalizacji rozstrzygnęły się w samej końcówce.

Gdynianie wybrali się do Ostrowa Wielkopolskiego doskonale zdając sobie sprawę z tego, jak groźnym rywalem na własnym parkiecie potrafią być gracze Stali. Na boisku potrafili długimi fragmentami narzucać swoje tempo, jednak jak zwykł mawiać były trener reprezentacji Polski Mike Taylor – w koszykówkę gra się falami. Starcie w 3mk Arenie Ostrów idealnie to potwierdziło.

Gospodarze rozpoczęli od ofensywnego uderzenia i w ciągu 90 sekund wypracowali sobie prowadzenie 8:0. Podopieczni trenera Mantasa Česnauskisa odblokowali obręcze trójką z faulem Kuby Garbacza, a po chwili w ataku podłączył się Mike Okauru. Przewaga rywali stopniowo malała. Po rzutach Luke’a Barretta oraz Marcusa Weathersa udało nam się nawet odwrócić wynik, ale pierwszą kwartę zamknęliśmy na nieznacznym minusie (21:23).

Udane akcje pozwoliły Arkowcom zbudować pewność siebie, która miała wpływ na obraz meczu. Nasi zawodnicy zacieśnili szyki w defensywie, co w połączeniu z efektowną serią trafień zza łuku Garbacza, Barretta i Courtney’a Ramey’a pozwoliło Gdynianom wyraźniej odskoczyć. „Garbi” i Luke ofiarnie walczyli też o zbiórki ofensywne, które gwarantowały cenne, dodatkowe posiadania. W najlepszym momencie było +11 (40:29), acz przebudzenie Trentona Gibsona zmniejszyło naszą przewagę w przerwie do 6 „oczek” (42:36).

Niestety, początek drugiej połowy okazał się bliźniaczo podobny jak start całego spotkania. Ostrowianie podkręcili tempo, dzięki czemu ponowne wyjście na prowadzenie zajęło im niespełna 2 minuty. Gdyńskiej defensywie we znaki dał się szczególnie Quan Jackson. Waleczny Amerykanin dłuższą część pierwszej połowy przesiedział na ławce z powodu kłopotów z faulami, natomiast w drugiej przechwytywał piłki w stylu przypominającym zagrania Luke’a Barretta.

Arkowcy rewanżowali się agresją, ale w czwartą kwartę wkraczali przy wyniku 61:55 dla gospodarzy. Wówczas sprawy w swoje ręce wziął Kamil Łączyński. „Marszałek” już w pierwszej akcji – poprzedzonej zbiórką w ataku Barretta – odpalił z dystansu. Chwilę później po jego podaniu wcelował Luke, a w kolejnej akcji precyzyjne dogranie na punkty zamienił Krešimir Ljubicić. Ostrowianie poprosili o przerwę, jednak nie wybiła ona żółto-niebieskich z rytmu – zryw Garbacza przyniósł nam przewagę 68:61!

Znakomity run 13:0 przerwał dopiero Jackson. W połowie decydującej odsłony Jarek Zyskowski wyprowadził nas na prowadzenie 75:68. Wydawało się, że napory miejscowych zostaną odparte, jednak o losach meczu zadecydowały znane z koszykarskich boisk fale punktowe. Ta ostatnia należała do graczy trenera Urbana.

Ważne akcje brał na siebie Trenton Gibson, podczas gdy żółto-niebieskim brakowało opatrzności losu. W ostatniej minucie bardzo trudne rzuty trafiali Mareks Mejeris i Daniel Gołębiowski. Szalona trójka niesamowitego „Zyzia„, na niecałe 8 sekund przed końcową syreną, zmniejszyła straty do zaledwie 1 punktu, jednak finałowy rzut na wagę zwycięstwa autorstwa Courtney’a Ramey’a zatrzymał się na obręczy. Z wygranej cieszyli się Ostrowianie.

Zacięte i wyrównane spotkanie w Ostrowie Wielkopolskim zakończyło się wygraną Tasomix Rosiek Stali 84:82. Wśród najlepszych strzelców AMW Arki znaleźli się Jakub Garbacz i Jarek Zyskowski – obaj zdobyli po 18 „oczek”. Double-double zanotował Luke Barrett (15 pkt, 10 zbiórek), z kolei na koncie Kamila Łączyńskiego znalazło się aż 10 asyst. Kolejny mecz Arkowcy rozegrają już w Polast Plus Arenie Gdynia – w sobotę (31 stycznia) ich rywalem będzie Anwil Włocławek.


 

Tasomix Rosiek Stal Ostrów Wielkopolski – AMW Arka Gdynia 84:82 (23:21, 13:21, 25:13, 23:27)

Stal: Gibson 23 (2×3), Jackson 14, Mejeris 14 (1×3), Gołębiowski 12 (1×3), Laster 8 (1×3), Brzović 8, Pluta 5 (1×3), Sakota 0, Czoska 0, Waniak, Smektała, Rutecki.

AMW Arka: Zyskowski 18 (2×3), Garbacz 18 (3×3), Barrett 15 (3×3), Okauru 13, Ljubicić 6, Weathers 6, Łączyński 3 (1×3, 10 asyst), Ramey 3 (1×3), Kowalczyk 0, Hrycaniuk.