Prowadzenie niemal od początku do końca, drugie double-double w sezonie Einarasa Tubutisa i pewna wygrana w Polsat Plus Arenie Gdynia! W 24. kolejce Orlen Basket Ligi żółto-niebiescy pokonali Tauron GTK Gliwice 76:59.

To była godna i stanowcza odpowiedź koszykarzy AMW Arki po feralnej czwartej kwarcie meczu w Wałbrzychu. Na zakończenie koszykarskiego marca Arkowcy mierzyli się w Polsat Plus Arenie Gdynia z przedostatnim w tabeli GTK i wzięli sobie za cel powstrzymanie dobrze ostatnio dysponowanych w ataku liderów Gliwiczan.
Głównym założeniem naszej drużyny było utrzymanie żelaznej dyscypliny w defensywie. Agresywna obrona zmusiła rywali do popełnienia aż 18 strat, które podopieczni trenera Mantasa Česnauskisa wykorzystywali z nawiązką. W piątkowy mecz weszli serią 8:0, a jej ozdobą był otwierający worek z punktami wsad Einarasa Tubutisa.

Końcówka premierowej odsłony przebiegła co prawda w wolniejszym tempie, ale Arkowcy nie tracili koncentracji pod własnym koszem. Dzięki temu – mimo naporów gości – prowadzili 13:11 po trafieniu wprowadzonego z ławki Luke’a Barretta. I choć na starcie drugiej kwarty Gliwiczanie odskoczyli na 5 punktów, to wkrótce inicjatywę znowu przejęli żółto-niebiescy – tym razem z pomocą rzutów z dystansu.
Ważne, przełamujące wynik trójki wbili rywalom Kamil Łączyński oraz wspomniany Barrett. Jak się później okazało, była to już ostatnia zmiana prowadzenia w tym spotkaniu, jednak do samego końca pierwszej połowy goście skrzętnie utrudniali Gdynianom życie. Na akcje Kuby Garbacza, Milana Barbitcha i Tubutisa odpowiadał KJ Jackson i na przerwę schodziliśmy ze skromną zaliczką 33:30.

Na twarzach schodzących do szatni Arkowców malowało się niespełnienie. Nasi zawodnicy zdawali sobie sprawę z tego, że nie udokumentowali swojej optycznej przewagi, a walczący o utrzymanie rywal nie złoży broni. Toteż od początku drugiej połowy Gdynianie bronili jeszcze agresywniej – odcinali strzelców, rzucali się po bezpańskie piłki czy mądrze przekazywali krycie. Ich starania wreszcie przyniosły pożądane efekty.
Rywale przez dłuższy czas pozostawali bezradni, nie mogąc przełamać impasu z gry. To była tylko woda na młyn dla Arkowców, którzy znajdywali luki w obronie i budowali wyższe prowadzenie. Po raz kolejny w tym sezonie wywindowali je Polacy – Garbacz, Łączyński czy Jarosław Zyskowski.
Jeszcze w trzeciej ćwiartce Gdynianie odskoczyli nawet na 16 punktów (56:40). Ten pułap osiągali zresztą jeszcze kilkukrotnie, dając do zrozumienia, że wałbrzyskie demony nie mają czego szukać. Tracąc zaledwie 59 „oczek” w całym meczu, zespół trenera Česnauskisa zapisał się ponadto na kartach historii Klubu. Ostatnie tak udane pod kątem defensywnym spotkanie w Gdyni oglądaliśmy niemal… dekadę temu, gdy żółto-niebiescy pozwolili graczom Siarki Tarnobrzeg na zdobycie 54 punktów (24.04.2016).

Spokojnie operujący piłką żółto-niebiescy utrzymali rezon do końcowej syreny. Pewne zwycięstwo przypieczętowały trafienia Barbitcha i najskuteczniejszego na parkiecie Garbacza, który ostatecznie zapisał na swoim koncie 16 punktów. Ostatnie minuty meczu na boisku spędzili również nasi zdolni młodzieżowcy – Filip Kowalczyk, Mateusz Orłowski i Jakub Zabłocki.
14. wygrana AMW Arki Gdynia stała się faktem. Żółto-niebiescy bezdyskusyjnie ograli Tauron GTK Gliwice 76:59, odnosząc drugie zwycięstwo z rzędu w gdyńskiej Polsat Plus Arenie. O trzecie powalczą już za tydzień, gdy nad morze przyjedzie kolejny zespół chcący uniknąć spadku, Miasto Szkła Krosno (03.04, godz. 18:00). Widzimy się w piątek!
AMW Arka Gdynia – Tauron GTK Gliwice 76:59 (13:11, 20:19, 23:13, 20:16)
AMW Arka: Garbacz 16 (2×3), Ljubicić 12, Tubutis 11 (10 zbiórek), Łączyński 10 (2×3), Barbitch 10, Zyskowski 8 (1×3), Barrett 7 (1×3), Hrycaniuk 1, Okauru 1, Orłowski 0, Kowalczyk 0, Zabłocki 0.
GTK: Piśla 15 (3×3), Jackson 15 (4×3), W.Gordon 12, Delaire 8, Busz 5 (1×3), Almeida 3, K.Gordon 1, Bender 0, Misztal 0, Łosiak 0, Jodłowski.