Od miasta do miasta – po play-off i basta! Tuż przed końcem rundy zasadniczej Orlen Basket Ligi żółto-niebiescy stoją przed szansą na ogromny sukces. Wygrana w niedzielnym meczu z PGE Startem Lublin (godz. 17:30) zapewniłaby im miejsce w fazie play-off z jednego z 6 czołowych miejsc w stawce.

Nie mamy co do tego żadnych wątpliwości – bieżący sezon w wykonaniu koszykarzy AMW Arki już teraz należy do udanych. Znakomity start rozgrywek, powrót do walki o Puchar Polski, zacięte mecze z ligową czołówką i efektowne zwycięstwa napędziły gdyńską społeczność kibicowską, dzięki której średnia frekwencja spotkań w Polsat Plus Arenie Gdynia oscylowała wokół imponujących 2290 osób.
Arkowcy zanotowali siedemnaście zwycięstw, niemal dwa razy więcej niż w poprzednim, zamkniętym za żelaznymi drzwiami sezonie. To sporo, jednak biorąc pod uwagę układ tabeli – o najważniejszą wygraną Gdynianie muszą jeszcze powalczyć.
W niedzielę zmierzą się w Lublinie z PGE Startem. Jeśli wywiążą się z roli faworyta i sięgną po pełną pulę, zapewnią sobie miejsce w TOP6 Orlen Basket Ligi, które awansuje do fazy play-off bezpośrednio, bez konieczności rozgrywania dodatkowych meczów w formule play-in (7-10). Nasi gracze stoją więc przed ogromną szansą, wszak od ich ostatniej wizyty w play-off niebawem minie aż 7 lat.

Naszym przedostatnim przystankiem w rundzie zasadniczej będzie lubelska Hala Globus. Teren wciąż aktualnego Wicemistrza Polski nie jest jednak Gdynianom przychylny. Arkowcy po raz ostatni wygrali w Lublinie 27 października 2019 roku, wówczas pod wodzą trenera Przemysława Frasunkiewicza. W drodze do pewnego zwycięstwa 95:66 trafili 16 trójek, osiągając wynik, którego aż po dziś nie udało im się powtórzyć w delegacji.
AMW Arka jedzie do Lublina w roli wyraźnego faworyta, ale najbliższy mecz absolutnie nie będzie spacerkiem. PGE Start wygrał dwa ostatnie mecze, złapał luz i gra bez żadnej presji – ani nie grozi mu spadek, ani nie walczy już zaciekle o rozstawienie. Podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego mogą pozwolić sobie na odważniejszą, swobodną koszykówkę, która musi zostać opanowana przez żółto-niebieskich.

Zespół trenera Mantasa Česnauskisa chce otrząsnąć się po porażce z Legią Warszawa (84:91). W niedzielny wieczór postara się również zrewanżować koszykarzom z Lublina za styczniową przegraną w Polsat Plus Arenie, gdy osłabieni brakiem Einarasa Tubutisa i Kamila Łączyńskiego (uraz na starcie meczu) Gdynianie ulegli 75:87. W trudniejszych chwilach nasza drużyna zawsze potrafiła się pozbierać, toteż liczymy na sportową złość i odpowiedź na boisku.

Podobnie jak w minionych tygodniach, Arkowcy przystąpią do rywalizacji jako najlepiej rzucający z dystansu zespół w Orlen Basket Lidze (śr. 36.7%). W porównaniu ze swoim najbliższym rywalem, żółto-niebiescy mają także statystyczną przewagę na tablicach (3. miejsce vs 16. Startu) oraz pod względem strat – mniej popełniają ich tylko koszykarze Anwilu Włocławek. Lublinianie zapewne poszukają swoich atutów w szybkim ataku, z którego w ostatnim meczu z GTK Gliwice wyprodukowali 13 punktów.
Warto dodać, że w szeregach PGE Startu znajdziemy dwóch bardzo utalentowanych strzelców – Liama O’Reilly’ego (śr. 19.4 pkt) i Jordana Wrighta (śr. 16.9 pkt). Obaj plasują się w TOP5 zawodników z najwyższą średnią zdobywanych punktów w lidze i to właśnie od ich dyspozycji zależy oblicze całej drużyny. Swojej roli na parkiecie szuka ponadto bardzo dobrze znany Arkowcom Courtney Ramey – Amerykanin wrócił do Lublina po odejściu z AMW Arki i przebywa na parkiecie średnio ponad 32 minuty.
PGE START LUBLIN:
PG: Conner Frankamp, Bartłomiej Pelczar
SG: Liam O’Reilly, Courtney Ramey
SF: Jordan Wright, Michał Krasuski
PF: Quincy Ford, Filip Put, JP Tokoto (kontuzjowany)
C: Brian Griffin, Roman Szymański (kontuzjowany)
Trener: Wojciech Kamiński (asystent: Michał Sikora)
Bilans, miejsce w tabeli: 10-18, 14. miejsce
LICZBA MECZU: 25
To strzelecki rekord sezonu Mike’a Okauru, ustanowiony na początku roku w starciu… z PGE Startem Lublin. Money Mike niedawno poprowadził żółto-niebieskich do zwycięstwa nad Śląskiem Wrocław i bardzo możliwe, że w niedzielę również będzie kluczową postacią całego meczu.
Po marzenia, Arkowcy!