Ten zespół nigdy się nie poddaje! W trzecim ćwierćfinałowym meczu play-off Orlen Basket Ligi koszykarze AMW Arki Gdynia ograli we własnej hali WKS Śląsk Wrocław 86:75. Już w środę żółto-niebiescy staną zatem przed szansą na doprowadzenie do remisu w serii do trzech zwycięstw.

Poniedziałkowe spotkanie w Polsat Plus Arenie Gdynia należało rozpatrywać w kategoriach testu charakteru. Nie po raz pierwszy w tym sezonie Arkowcy udowodnili, że potrafią wychodzić z takich sytuacji obronną ręką. Przy stanie 0:2 play-offowa rywalizacja ze Śląskiem przeniosła się nad morze i już wiemy, że potrwa co najmniej dwa dni dłużej.
Blisko 2000 Kibiców na trybunach zadbało o gorącą atmosferę i doping od początku do końca. Gracze obu ekip błyskawicznie przystąpili do wymiany ciosów, wszak na tym etapie sezonu nie można pozwolić sobie nawet na najdrobniejszy przestój. Premierowe minuty upłynęły pod znakiem zaciętej walki, choć trener Mantas Česnauskis stale motywował swoich zawodników do jeszcze twardszej obrony. Jak okazało się z perspektywy czasu – jego zespół wziął sobie do serca wszystkie porady.
Jeszcze w pierwszej kwarcie w hali podniosła się niemała wrzawa. Na boisko powrócił bowiem Milan Barbitch, jeden z liderów AMW Arki, który w ostatnich tygodniach zmagał się z urazem kostki. Francuz nie zamierzał jednak spoczywać na laurach i momentalnie zabrał się za czyny. W ciągu kilku minut rozdał aż 5 asyst, a jego koledzy wykazywali się boiskowym sprytem. Milan zainicjował zryw, którego wyraźnie brakowało w pierwszych meczach serii we Wrocławiu.

Wraz z mocnym wejściem Milana uaktywnił się również inny super-rezerwowy, Luke Barrett. Amerykański rookie w samej otwierającej ćwiartce trafił 3 trójki, dzięki czemu Arkowcy objęli prowadzenie i nie oddali go… już do ostatniej syreny!
Goście długimi fragmentami bili głową w mur, nie mając riposty na agresywnie grających żółto-niebieskich. Choć po pierwszej kwarcie było „tylko” 28:24, to w kolejnych fragmentach Gdynianie odskoczyli na bezpieczniejszy dystans. W rolę Luke’a tym razem wcielił się Kuba Garbacz, który jakby pozazdrościł swojemu koledze skuteczności i także dołożył od siebie 3 trafienia zza łuku. Zmasowane ataki przyniosły pożądany efekt – do przerwy wygrywaliśmy 48:38.
Od tego momentu Arkowcy skoncentrowali się na wyciągnięciu wniosków z bolesnej przeszłości. Tego dnia nie było miejsca na powtórkę. W drugiej połowie podopieczni trenera Česnauskisa odpowiedzialnie bronili przewagi, nie pozostawiając wątpliwości, kto króluje po obu stronach parkietu. Trzecią odsłonę od serii trafień rozpoczął Einaras Tubutis, kolejny z niewątpliwych bohaterów spotkania. Litwin odznaczył się przede wszystkim pracą, której nie obejmują statystyki – mimo że i one ostatecznie okazały się bardzo imponujące.
Niedoceniana defensywa? Może przez innych. Nie przez tych, którzy widzieli, jak wiele akcji Śląska kończyło się na jego ramionach, zasięgu i wyczuciu. 13 „oczek”, 12 zbiórek i 3 bloki – to był popularny X-factor AMW Arki!

Nasi gracze zaprezentowali swoje charakterystyczne, drużynowe oblicze. Dzięki temu aż 6 zawodników zagwarantowało dwucyfrową zdobycz punktową, a jeden z najlepszych występów w żółto-niebieskich barwach zaliczył Luke Barrett – Amerykanin zdobył aż 25 punktów przy kapitalnej skuteczności z gry (10/17). W „pomalowanym” warunki ustalał natomiast wspomniany Tubutis, który popisał się trzecim double-double w trwających rozgrywkach.
W całym meczu Arkowcy rozdali 23 asysty, najwięcej spośród wszystkich dotychczasowych meczów w play-off. Aż 10 znalazło się na koncie powracającego po kontuzji Milana Barbitcha. Wszystkich graczy interesowało tylko jedno – zwycięstwo!
Seria trwa dalej! Arkowcy zasłużenie pokonali WKS Śląsk 86:75 i już w środę staną przed szansą na wyrównanie stanu rywalizacji. Początek czwartego meczu o godz. 18:00 w Polsat Plus Arenie Gdynia. Sprzedaż biletów odbywa się TUTAJ. Walczymy razem!

AMW Arka Gdynia – WKS Śląsk Wrocław 86:75 (28:24, 20:14, 18:16, 20:21)
AMW Arka: Barrett 25 (3×3), Tubutis 13, Garbacz 11 (3×3), Łączyński 11 (1×3), Zyskowski 11 (1×3), Ljubicić 10, Barbitch 5 (10 asyst), Okauru 0, Hrycaniuk 0, Kowalczyk 0, Orłowski 0, Zabłocki 0.
Śląsk: Nizioł 19 (3×3), Urbaniak 15 (2×3), Djordjević 9, Kirkwood 8 (1×3), Gray 7 (1×3), Czerniewicz 7 (1×3), Williams 4, Luc 4, Sternicki 2, Penava 0, Kulikowski 0, Wiśniewski 0.