Otwarcie jak ze snu – Śląsk zdemolowany! [AMW Arka-Śląsk 95:70]

Opublikowano: 4 października 2026

Całkowita dominacja i efektowne zwycięstwo na otwarcie nowego sezonu PGE Basket Ligi! Koszykarze AMW Arki Gdynia rozbili we własnej hali WKS Śląsk Wrocław 95:70, rozpoczynając sezon od najwyższej wygranej podczas ligowej inauguracji od 17 lat.

Przed spotkaniem odbyła się ceremonia zastrzeżenia numeru Adama Hrycaniuka, wraz z uroczystym zawieszeniem pamiątkowej koszulki pod kopułą Polsat Plus Areny Gdynia. Po wygłoszeniu przemówienia „Bestia” podpisał żółto-niebieski trykot w towarzystwie swoich najbliższych. Na trybunach panowało ogromne poruszenie, pojawili się znamienici goście, w tym koszykarze znani z parkietów PLK.

Ten wieczór po prostu nie mógł potoczyć się lepiej!

Przed długo wyczekiwanym pierwszym meczem ligowym w obozie żółto-niebieskich panowały bojowe nastroje – nawet pomimo urazu Jarka Zyskowskiego. Podopieczni trenera Mantasa Česnauskisa świetnie przepracowali okres przygotowawczy, z miejsca wkraczając na parkiet z odpowiednim nastawieniem. Nastawieniem na narzucenie własnych, niewygodnych warunków, które skutecznie wybiły rywalom koszykówkę z głów. Liczyło się również boiskowe uhonorowanie wieloletniego kolegi z boiska – Adama Hrycaniuka.

Premierowy mecz w sezonie 2026/2027 Arkowcy rozpoczęli w składzie: Kasper Suurorg, Alex Stein, Jakub Garbacz, Jaquan Lawrence, Mate Vucić. Trener Česnauskis postawił więc na aż czterech nowych zawodników, jednak nie musieliśmy długo czekać na pierwsze konkrety. Już po kilkunastu sekundach atomowym wsadem popisał Lawrence, witając się z gdyńską publicznością w najlepszy możliwy sposób.

Gdynianie objęli prowadzenie, którego… nie oddali aż do ostatniej syreny! Jeszcze przed upływem 2 minut na tablicy widniało 10:1, po trójkach Garbacza i Steina. Podobnie jak w poprzednim sezonie, każdy z Arkowców wnosił na boisko charakter, zaangażowanie i determinację, dzięki czemu nawet przeprowadzane z czasem zmiany nie burzyły gry zespołu. Tylko w pierwszej kwarcie na listę strzelców wpisało się 7 graczy AMW Arki, natomiast Stein oraz wprowadzony z ławki Kamil Łączyński rozdali po 3 asysty.

W drugą odsłonę wchodziliśmy z 9 „oczkami” przewagi (26:17). Kolejne minuty były już popisem naszych obwodowych – Alexa Steina oraz Kaspra Suurorga. Amerykańsko-estoński duet wypracował w tej ćwiartce aż 19 punktów (Stein 11, Suurorg 8), trafiając niemal perfekcyjne 7/8 z gry (Stein 5/6, Suurorg 2/2 za 3). Gra nie opierała się jednak wyłącznie na ofensywie – warto docenić twardę obronę Jake’a O’Neila czy Jaquana Lawrence’a. Obaj doskonale „ustawali” pojedynki z zawodnikami Śląska, którzy już niebawem zaprezentują się w europejskich pucharach.

Nawet dobrze znany w mieście z morza i marzeń Anthony Hickey nie mógł znaleźć recepty na kłopoty WKS-u. Do przerwy Arkowcy prowadzili 53:36, a ostatnie słowo należało do wspomnianego Steina, który ustalił rezultat efektowną trójką równo z syreną.

Druga połowa nie przyniosła diametralnych zmian w przebiegu spotkania. Wciąż skoncentrowani Gdynianie mądrze regulowali tempo, choć przy biernej postawie gości w defensywie nie marnowali okazji do zdobywania łatwych punktów. Kolejne, wielopodaniowe akcje rozrywały szyki WKS-u, a ważną rolę po stronie AMW Arki pełnił także chorwacki środkowy Mate Vucić. Mistrz Polski sprzed dwóch sezonów całkowicie zdominował „pomalowane”, skrzętnie utrudniał rywalom życie, z kolei w ataku znakomicie czytał grę i obsługiwał swoich kolegów. Ostatecznie zakończył mecz z imponującą linijką: 7 punktów, 10 zbiórek, 8 asyst, 3 bloki. Brawo, Mate!

Inaugurację sezonu 2026/2027 w PGE Basket Lidze zapamiętamy na długo. Wyjątkowa ceremonia z zastrzeżeniem numeru klubowej legendy, kapitalna atmosfera na trybunach (prawie 2500 widzów!) i wisienka na torcie w postaci fantastycznego zwycięstwa nad mocnym rywalem. Po wygranej 95:70 swojej radości nie krył nawet sam trener Česnauskis:

  • Wielkie gratulacje dla całego zespołu. Zagraliśmy bardzo mądrze, zarówno w ataku, jak i w obronie. Dzieliliśmy się piłką, wyglądaliśmy jak prawdziwa drużyna. Trzymaliśmy się planu na mecz, wiedzieliśmy kogo kryć mocniej, a kogo odpuścić, co zaowocowało pewnym zwycięstwem. Oczywiście chcieliśmy wygrać dla samych siebie, ale również dla Adama Hrycaniuka. To był jego wielki dzień. Cieszę się, że jego koszulka będzie z nami w hali na każdym treningu oraz meczu – podsumował szkoleniowiec AMW Arki na pomeczowej konferencji prasowej.

Najlepszym strzelcem AMW Arki został Alex Stein, autor 22 „oczek” i 6 asyst (9/13 z gry). Zaledwie jeden punkt mniej zanotował Kasper Suurorg (21 pkt, 4 zbiórki). Dwucyfrowe zdobycze znalazły się ponadto na kontach Jake’a O’Neila (15 pkt, 6 zbiórek), Kuby Garbacza (14 pkt, 4 trójki) i Jaquana Lawrence’a (10 pkt, 8 zbiórek). Warto dodać, że w końcówce spotkania na parkiecie pojawili się ekstraklasowi debiutanci – Stanisław Polaczuk i Michał Nagel.

To najwyższa wygrana żółto-niebieskich na otwarcie nowego sezonu ligowego od 17 lat. W październiku 2009 roku zawodnicy ówczesnego Asseco Prokomu Gdynia pokonali na wyjeździe Znicz Jarosław 98:65. Swoją cegiełkę dołożył… Adam Hrycaniuk, zdobywając 6 punktów. Historia zatoczyła koło – i to w wyjątkowy sposób.

  • Główną postacią dzisiejszego meczu był Adam Hrycaniuk. To wspaniała kariera. Adam pokazał, że da się osiągnąć dużo ciężką pracą. Naprawdę trzeba to powiedzieć – jest legendą polskiej koszykówki. (…) Gratulacje Adam! – wtórował trenerowi Jakub Garbacz.

Dziękujemy wszystkim Kibicom za wsparcie po tak długiej przerwie! Blisko 2500 widzów wspólnie uhonorowało Adama Hrycaniuka, a po ostatniej syrenie świętowało efektowne zwycięstwo AMW Arki Gdynia. Kolejne wyzwanie już w niedzielę, 11 października – w 48. Derbach Trójmiasta z Energą Treflem Sopot. Widzimy się w Polsat Plus Arenie!


 

AMW Arka Gdynia – WKS Śląsk Wrocław 95:70 (26:17, 27:19, 24:14, 18:20)

AMW Arka: Stein 22 (3×3), Suurorg 21 (3×3), O’Neil 15 (1×3), Garbacz 14 (4×3), Lawrence 10, Vucić 7 (10 zbiórek, 8 asyst), Robinson 6, Łączyński 0 (6 asyst), Kowalczyk 0.

Śląsk: Hickey 14 (2×3), Moore 14, Robinson 9, Parsons 8 (2×3), Sternicki 7 (1×3), Scruggs 5 (1×3), Nizioł 4, Wrzeszcz 4, Czerniewicz 3 (1×3), Kulikowski 2, Egbunu 0.