Bez zmian pod trójmiejskim koszem! AMW Arka Gdynia pokonała Energę Trefl Sopot w 48. Derbach Trójmiasta 96:82, przedłużając serię zwycięstw nad lokalnym rywalem do trzech z rzędu. Pierwszoplanowe role odegrali Jakub Garbacz i Alex Stein, ale na sukces zapracowała cała żółto-niebieska drużyna. Swoje zadanie na medal wykonali również Kibice – ponad 3800 osób na trybunach stworzyło atmosferę godną koszykarskiego święta!

Parterem najbardziej prestiżowego meczu w Trójmieście była firma Albinos. Logo gdyńskiej pralni premium mogliście zobaczyć na klaskaczach, które pomagały Kibicom jeszcze głośniej wspierać żółto-niebieskich, a dodatkowych emocji dostarczyły wyrzutnie koszulek okolicznościowych. Dziękujemy!

Przed 48. Derbami Trójmiasta wśród Kibiców królowało znane i powszechnie lubiane porzekadło, że derby rządzą się swoimi prawami. Na papierze faworytem wydali się Gdynianie, podbudowani zeszłotygodniowym pogromem nad Śląskiem Wrocław 95:70. Trener Mantas Česnauskis przestrzegał jednak swoich zawodników przed nadmiernym hurraoptymizmem – nastroje tonował jeszcze po meczu ze Śląskiem, prosto w szatni.
Gdyński „Boss”, wychodząc z założenia, że zwycięskiego składu się nie zmienia, posłał do walki sprawdzoną pierwszą „5”: Kasper Suurorg, Alex Stein, Jakub Garbacz, Jaquan Lawrence, Mate Vucić. Szczególną ochotę do gry mógł wykazywać ten pierwszy, wszak jeszcze w poprzednim sezonie w Derbach Trójmiasta trzymał stronę sopocką.

To właśnie Suurorg od samego początku starał się nadać ton rywalizacji. Estończyk zdobył 5 „oczek” z rzędu, ale znacznie szybciej do głosu doszli goście. Drużyna Trefla przed tygodniem doznała bolesnej porażki na własnym parkiecie z Dzikami Warszawa (63:102) i w Derbach Trójmiasta wyraźnie szukała okazji do zmazania złego wrażenia po inauguracji sezonu. W efekcie oba zespoły stawiały na ogromną agresję – w samej pierwszej kwarcie popełniły łącznie aż 16 fauli.
Nasi gracze nader często stawali na linii rzutów wolnych, jednak piłka w magicznych okolicznościach wykręcała się z obręczy. Mimo problemów ze skutecznością na początku spotkania, żółto-niebiescy stopniowo łapali właściwy rytm i zaczęli kreować coraz więcej dogodnych pozycji na obwodzie. W końcówce pierwszej kwarty zza łuku trafiali Shiloh Robinson i Kamil Łączyński, ustalając wynik tej odsłony na 21:26.
W drugiej części AMW Arka konsekwentnie odrabiała straty, a na parkiecie nie brakowało walki i dynamicznych akcji. Ważne zrywy Kuby Garbacza i Alexa Steina pozwalały nam zbliżać się do rywali, z kolei Mate Vucić dokładał swoje w „pomalowanym”, wykorzystując swe warunki fizyczne i siłę. Gdynianie coraz śmielej poczynali sobie w ataku, aż na trzy minuty przed przerwą Shiloh Robinson ponownie przymierzył zza łuku po asyście Suurorga. Jego trójka dała naszej drużynie pierwsze prowadzenie w meczu – 43:40.

Dobra, żywiołowa gra z obu stron zaowocowała stosunkowo wysokim rezultatem. Wydawało się, że na przerwę zejdziemy przy zasłużonym remisie, ale inne plany miał wspomniany Garbacz – trzecie w tej odsłonie trafienie reprezentanta Polski dało nam minimalną przewagę 51:48. Jak się później okazało, to był dopiero zwiastun ofensywnego uderzenia AMW Arki.
Po zmianie stron derbowa batalia nabrała jeszcze większych rumieńców. Z każdą kolejną akcją coraz mocniej dawaliśmy się we znaki rywalom, a walka o każdą piłkę udzielała się również trybunom. Kibice żywiołowo włączali się w doping, niosąc żółto-niebieskich swoim wsparciem i dodając im energii w trudniejszych momentach. Polsat Plus Arena Gdynia stała się prawdziwą twierdzą!

Istotną rolę nadal odgrywał Garbacz. Z uwagi na niemałe kłopoty z faulami, trener Česnauskis przesunął go na pozycję silnego skrzydłowego, co w teorii mogło oznaczać trudności w walce na tablicach. Wszelkie braki nadrabialiśmy jednak charakterem, wielokrotnie zmuszając rywali do błędów i strat. Ozdobą tej części spotkania były efektowne wsady Mate Vucicia, po których trybuny ponownie eksplodowały. Co równie istotne, w całej trzeciej kwarcie pozwoliliśmy Sopocianom zdobyć zaledwie 14 punktów!

Trefl próbował poderwać się do walki za sprawą nieustępliwego Jakuba Schenka. Jego trójka na otwarcie czwartej kwarty na moment przypomniała, że losy 48. Derbów Trójmiasta wcale nie były przesądzone (69:67). Reakcja ze strony Arkowców nadeszła błyskawicznie – rzuty Garbacza, Suurorga i Vucicia przyniosły 10 „oczek” przewagi na niespełna 7 minut przed końcem (77:67).
W drugiej połowie coraz więcej do powiedzenia miał również Alex Stein, najlepszy strzelec AMW Arki sprzed tygodnia. Amerykanin ponownie dał popis swojej boiskowej inteligencji – świetnie odnajdywał się w ofensywie, rozrywał szyki obronne przeciwników i z dużą swobodą odczytywał ich zamiary. Potrafił samodzielnie zakończyć akcję, kiedy nadarzała się ku temu okazja, ale równie dobrze odnajdywał kolegów na otwartych pozycjach. Tylko po przerwie zanotował 18 punktów i 5 zbiórek, w tym 4 w ataku. W całym meczu trafił 10 z 15 rzutów z gry (67%), wymuszając ponadto aż 9 fauli!

Końcówka należała natomiast do wszędobylskiego Garbacza. Siedem celnych trójek przy dwunastu próbach i 26 punktów – tak imponujący dorobek mówi sam za siebie!

Co ciekawe, ostatni tak efektowny występ „Garbiego” miał miejsce… niemal dokładnie rok wcześniej, 10 października 2025 roku, w wyjazdowym meczu we Włocławku (7/8 za 3). Tym razem jego strzelecki popis miał szczególny smak – pomógł AMW Arce nie tylko sięgnąć po prestiżowe zwycięstwo, ale również przedłużyć serię derbowych triumfów do trzech z rzędu.

48. Derby Trójmiasta dla AMW Arki Gdynia! Żółto-niebiescy nie dali sobie wyrwać wypracowanej przewagi i zasłużenie pokonali Energę Trefl Sopot 96:82, odnosząc drugie zwycięstwo w nowym sezonie. Dziękujemy wszystkim za obecność podczas tego szczególnego spotkania, zrobiliśmy to razem!
Tego dnia w Polsat Plus Arenie Gdynia pojawiło się wielu znamienitych gości, zarówno ze strony gdyńskiej, jak i sopockiej. Nie zabrakło m.in. Adama Hrycaniuka, którego koszulka od tygodnia zajmuje zaszczytne miejsce w klubowej „galerii sław”.

AMW Arka Gdynia – Energa Trefl Sopot 96:82 (21:26, 29:21, 17:14, 29:21)
AMW Arka: Garbacz 26 (7×3), Stein 25 (2×3), Vucić 13 (12 zbiórek), Suurorg 10, Łączyński 8 (2×3, 7 asyst), Robinson 7 (2×3), O’Neil 4, Lawrence 3, Kowalczyk 0, Zarzycki 0, Nagel, Polaczuk.
Trefl: Schenk 23 (5×3), Simanić 15, Anderson 14 (2×3), Blomgren 10, Kiejzik 6 (2×3), Zapała 5, Gilmore 3, Marchewka 3, Rotegard 3 (1×3), Łącz 0, Prochorowicz 0, Twigg 0.