To był mecz na naszych warunkach! W ostatnim spotkaniu przed przerwą reprezentacyjną koszykarze AMW Arki Gdynia rozbili na wyjeździe Tauron GTK Gliwice 89:66.

Arkowcy w pełni zapracowali na doskonałe nastroje przed zbliżającym się blisko dwutygodniowym odpoczynkiem od ligowej rywalizacji. W kolejnym meczu Orlen Basket Ligi wkroczyli na parkiet doskonale wiedząc, gdzie leżą słabsze punkty rywala i bezlitośnie je wykorzystali.
Szkoleniowiec naszej drużyny, Mantas Česnauskis, postawił na sprawdzoną w poprzednich tygodniach pierwszą „5”: Kamil Łączyński, Mike Okauru, Jakub Garbacz, Einaras Tubutis, Kresimir Ljubičić. Impuls do działania momentalnie podsunął „Garbi”, którego podniebna akcja wykończona wsadem poderwała ławkę na równe nogi. Pierwsze minuty nie wskazywały jednak na wyraźną dominację naszych zawodników. Gliwiczanie starali się walczyć, co pozwoliło im nawet minimalnie prowadzić – po premierowej ćwiartce 25:22.
Podrażnieni gdynianie błyskawicznie zareagowali i akcjami Ljubičicia oraz Courtney’a Ramey’a odzyskali przewagę. To był jednak dopiero zalążek demonstracji siły, jaką w drugiej odsłonie zaserwowali widzom żądni sukcesu żółto-niebiescy. Podopieczni trenera Česnauskisa wskoczyli na znacznie wyższy poziom intensywności gry – zarówno w ataku, jak i w obronie. Dzięki poświęceniu i agresji przejęli całkowitą kontrolę nad wynikiem, najpierw za sprawą serii 10:0, a następnie trafieniami Garbacza, Okauru czy Jarosława Zyskowskiego.
Żółto-niebiescy w piorunującym stylu rozwiali wszelkie wątpliwości. Drugą kwartę wygrali aż 28:7, prowadząc na półmetku spotkania 50:32. Warto dodać, że już na tym etapie na liście strzelców AMW Arki znajdowali się… wszyscy gracze wpuszczeni na parkiet przez trenera Česnauskisa!

Z rytmu nie wybiła nas nawet dłuższa przerwa. Drugą połowę celną trójką otworzył Garbacz, któremu w ataku najczęściej wtórował Ramey. Amerykanin świetnie kontrolował tempo akcji, nie forsował tempa ani rzutów z nieprzygotowanych pozycji. Regularnie szukał też swoich kolegów, czego efektem były 3 asysty. W trzeciej kwarcie doskonale zawiązała się ponadto współpraca Einarasa Tubutisa z Kresimirem Ljubičiciem. Podkoszowi AMW Arki wymieniali się zaproszeniami do gry blisko obręczy, rozbijając obronę strefową przeciwników. Przewaga Arkowców sięgnęła nawet 30 „oczek” (69:39)!
Ostatnie minuty nie przyniosły gruntownych rewolucji. Pewni swego gdynianie pilnowali prowadzenia i ostatecznie odnieśli całkowicie bezdyskusyjne zwycięstwo 89:66. Podtrzymali tym samym aż dwie zwycięskie serie – to nasza trzecia wygrana z rzędu w Orlen Basket Lidze, a także już piąte kolejne zwycięstwo na terenie Tauronu GTK Gliwice. Brawo Sztab, Brawo Zawodnicy!
Spotkanie w Gliwicach z pierwszym double-double w sezonie zakończył Mike Okauru (11 pkt, 10 zbiórek). Jasnymi punktami w ofensywie AMW Arki byli również: Kresimir Ljubičić (18 pkt, 4 zbiórki), Kuba Garbacz (16 pkt) oraz Courtney Ramey (16 pkt, 7/9 z gry, 7 asyst). Dodatkowo, aż 10 zbiórek zapisał na swoim koncie Einaras Tubutis, a Kamil Łączyński dorzucił po 6 punktów oraz asyst.

Bilans żółto-niebieskich po ośmiu meczach w Orlen Basket Lidze to 6 zwycięstw i 2 porażki. Nasza sytuacja jest coraz lepsza, ale chcemy więcej! Kolejne spotkanie rozegramy jednak dopiero w grudniu – w czwartek, 4 grudnia, zmierzymy się na wyjeździe z beniaminkiem rozgrywek, Miastem Szkła Krosno. Jedziemy dalej!
Tauron GTK Gliwice – AMW Arka Gdynia 66:89 (25:22, 7:28, 18:22, 16:17)
GTK: K.Gordon 14 (4×3), Piśla 10 (3×3), Oguine 9, Grudziński 7 (1×3), Davis 6 (1×3), Cleaves 6, Godfrey 5 (1×3), Bender 4, Jodłowski (1×3), W.Gordon 2, Busz 0, Łosiak 0.
AMW Arka: Ljubičić 18, Garbacz 16 (2×3), Ramey 16 (7 asyst, 5 zbiórek), Okauru 11 (10 zbiórek), Tubutis 8 (10 zbiórek), Zyskowski 7 (1×3), Łączyński 6 (2×3), Barrett 5, Hrycaniuk 2, Kowalczyk 0.