K.O.lenda! [Orlen Zastal-AMW Arka 87:90]

Opublikowano: 14 marca 2025

To był istny horror! Po 45-minutowym dreszczowcu, który miał w sobie właściwie wszystko, podopieczni trenera Nikoli Vasileva wyszarpali piekielnie cenne zwycięstwo w starciu z Orlen Zastalem Zielona Góra. AMW Arka wygrała w CRS-ie po dogrywce 90:87.

Napięcie przed piątkowym meczem rosło z każdym dniem i z każdą godziną. Wszyscy zdawali sobie sprawę z powagi sytuacji. Zielonogórzanie szukali przełamania po 4 porażkach z rzędu i okazji do tego, by zgrać ze sobą całą zgraję zawodników dokooptowanych do drużyny w ostatnich tygodniach. Tuż przed spotkaniem do grona relatywnie nowych graczy Orlen Zastalu dołączył Amerykanin Robert Turner III, co dodatkowo utrudniło nam scoutingowe przygotowanie do rywalizacji. A przecież od jej wyniku zależało, kto odepchnie się od strefy spadkowej Orlen Basket Ligi.

Trener Nikola Vasilev postawił na identyczną „5” w stosunku do konfrontacji z PGE Startem Lublin: Nemanja Nenadić, Daniel Szymkiewicz, Kuba Garbacz, Sage Tolbert, Stefan Djordjević. Nasi liderzy wręcz palili się do przeprowadzania swoich akcji, ale przy mocnym nacisku rywali popełniali proste błędy, przez co początek pierwszej ćwiartki upłynął pod znakiem wymiany ciosów. Worek z punktami rozwiązał się dopiero w momencie, gdy trójkę na prowadzenie 13:10 trafił Garbacz. W kolejnych minutach rzuty wolne wymuszali Nenadić i wchodzący z ławki Łukasz Kolenda – te nazwiska będą snić się kibicom Zastalu po nocach…

Przewaga 24:16 nie uśpiła naszej czujności. Wręcz przeciwnie, już po krótkiej przerwie sygnał do odjazdu wysłał Jordan Watson, dwukrotnie trafiając z dystansu. Gra Arkowców zaczęła się kleić. Po rzucie Kolendy, w połowie drugiej kwarty żółto-niebiescy uciekli na 35:22, jednak dwucyfrowa różnica nie utrzymała się zbyt długo. Nowe życie w zespół Zastalu tchnęli nasi dobrzy znajomi, Filip Matczak oraz Michał Kołodziej. Do przerwy prowadziliśmy tylko 42:37 i widać było, że gospodarze łapią wiatr w żagle.

Ogromnym zmartwieniem dla szkoleniowców AMW Arki był fakt, że w pierwszej połowie aż 3 faule złapał Stefan Djordjević. Problemy z przewinieniami dotknęły również Daniela Szymkiewicza, którego obrona wybijała rywali z rytmu. Z tego powodu musieliśmy stonować swoje nastroje, co zielonogórzanie potrafili wykorzystać. Nikt nie odpuszczał. Rozpędzeni Zastalowcy próbowali gonić wynik, a obie ekipy wzajemnie się szarpały. Efektowne akcje Djordjevicia i Tolberta spotykały się z równie zjawiskowymi rzutami zza łuku Kołodzieja, Kellana Grady’ego czy Dariusa Perry’ego – i tak przez większość drugiej połowy.

Gdynianie w pewnym sensie sami utrudniali sobie zadanie. Nagminnie pozwalali przeciwnikom ponawiać akcje, które w teorii powinni dusić w zarodku. Właśnie po zbiórce ofensywnej wynik po 30 minutach ustalił Veljko Brkić. Orlen Zastal wygrywał wtenczas 65:61, ale nie składaliśmy broni. Seria rzutów Watsona, Tolberta czy Nenadicia ponownie wyprowadziła Arkowców na prowadzenie, tym razem 70:69.

Zgodnie z przewidywaniami, decydujące akcje przysporzyły wszystkim palpitację serca. Kilka zwrotów akcji doprowadziło do sytuacji, w której po rzutach wolnych Djordjevicia, na pół minuty przed upływem czasu, mieliśmy punkt przewagi. Na wjazd pod kosz zdecydował się Perry, piłka wypadła poza boisko, następnie zielonogórzanie postawili na linii rzutów osobistych Jordana Watsona. Obwodowy AMW Arki wykorzystał jednak tylko jedną próbę. Gdy po faulu Kolendy ręka nie zadrżała Matczakowi, stało się jasne, że mecz zakończy się dopiero po dogrywce.

Przy stanie 79:79 publiczność wstała z miejsc, również ta znajdująca się przed ekranami (mamy pewność!). Absolutne kino trwało dalej! Rezultat otworzył dość niewidoczny wcześniej Garbacz, na co gospodarze odpowiedzieli trójką Perry’ego. Na 75 sekund przed końcem remis 84:84 zapewnił nam Nenadić, a w kolejnej akcji charakterystycznym hakiem piłkę w koszu umieścił niezawodny Djordjević. Znów byliśmy blisko, jednak znów sprawy przybrały nieoczekiwany obrót.

Swój moment zwietrzył bardzo skuteczny Perry. Amerykanin nie oddawał piłki kolegom, poczekał na zamianę krycia i podniebnym, niesamowicie bolesnym rzutem z obwodu dał Orlen Zastalowi przewagę 87:86. Na zegarze zostało 31 sekund. Wydawało się, że Arkowcy mają już podcięte skrzydła. Emocje sięgnęły zenitu, kiedy podanie otrzymał Kolenda. Reprezentant Polski wyczuł odpowiedni moment, rozpędził się po zwodzie i… fantastycznie wytrzymał ciśnienie blisko obręczy! Ławka AMW Arki oszalała!

Podłamani zielonogórzanie zagrali chaotycznie. Rzut ostatniej szansy Perry’ego odbił się do kosza, żadna siła ani moc nie była w stanie zabrać naszej drużynie piekielnie ważnego zwycięstwa, które jednocześnie okazało się wspaniałym prezentem urodzinowym dla Adama Hrycaniuka. W sobotę „Bestia” świętować będzie 41. urodziny. Lepiej być po prostu nie mogło!

45 minut determinacji i zaangażowania opłaciło się. Przy przytłaczającym dopingu kibiców z Zielonej Góry, za który należą się ogromne brawa, żółto-niebieskim nie zabrakło zimnej krwi. Wspomniany Kolenda zdobył 15 „oczek”, wracający na lubuskie rejony Nenadić zapisał na swoim koncie 21 punktów, 7 asyst i 4 zbiórki, natomiast królem „pomalowanego” po raz kolejny okazał się Djordjević. Serb zanotował double-double z 17 „oczkami” i 10 zbiórkami, zapisując ponadto 3 przechwyty. Do wygranej przyczyniły się też świetne występy Tolberta i Watsona. Pokazaliśmy żółto-niebieską moc!

AMW Arka Gdynia z 8. zwycięstwem w Orlen Basket Lidze. O kolejne powalczymy już w najbliższy wtorek, w Ergo Arenie, w 45. Derbach Trójmiasta z Treflem Sopot. Nie może Was zabraknąć!

Orlen Zastal Zielona Góra – AMW Arka Gdynia 87:90 (16:24, 21:18, 28:19, 14:18, dogr. 8:11)

Orlen Zastal: Perry 17, Kołodziej 16, Grady 15, Matczak 13, Brkić 12, Simmons 6, Woroniecki 5, Turner 2, Sitnik 1, Żmudzki, Pluta.

AMW Arka: Nenadić 21, Djordjević 17, Tolbert 16, Kolenda 15, Watson 10, Garbacz 5, Szumert 4, Hrycaniuk 2, Szymkiewicz 0, Kowalczyk.