Arka zawsze walczy! Wracamy do Wrocławia! [#4: AMW Arka-Śląsk 86:84]

Opublikowano: 20 maja 2026

Ćwierćfinałowa seria AMW Arki Gdynia ze Śląskiem Wrocław wraca do Hali Orbita! Po nieprawdopodobnym, trzymającym w napięciu do ostatnich sekund spektaklu żółto-niebiescy pokonali WKS po dogrywce 86:84, doprowadzając do remisu w rywalizacji do trzech zwycięstw. Triumfatora „naszej” pary ćwierćfinałowej Orlen Basket Ligi wyłoni sobotnie, decydujące spotkanie we Wrocławiu (sobota, godz. 20:15).

Foto: Piotr Matusewicz/PAP

To był niebywały wieczór w Polsat Plus Arenie Gdynia. Czwarty ćwierćfinałowy mecz z Gdynianami w rolach głównych zapowiadał się pasjonująco i całkowicie spełnił wszelkie oczekiwania Kibiców. Ogromna dramaturgia, rzuty w ostatnich sekundach, dogrywka i wreszcie… wielka euforia po końcowej syrenie! Takiego scenariusza nie powstydziłby się sam Hitchcock.

Zaczęło się jednak zdecydowanie po myśli gości. Zaledwie dwie akcje ofensywne wystarczyły rywalom do objęcia prowadzenia 6:0, dzięki trójkom Błażeja Kulikowskiego i Jakuba Nizioła. Trener Mantas Česnauskis, który nie zaprowadził żadnych roszad w wyjściowym składzie drużyny, liczył na reakcję zbliżoną do tej sprzed dwóch dni, jednak tym razem Gdynianie nie mogli odnaleźć właściwego rytmu.

Momentami obręcz kosza wyglądała wręcz na zamurowaną. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie z kosza wykręciły nam się… wszystkie oddane rzuty zza łuku. Kłopoty ze skutecznością nie zrażały odważnych Arkowców, jednak o ile w otwierającej kwarcie wynik oscylował wokół kilku „oczek” straty, tak w kolejnych fragmentach WKS zbudował wyższe prowadzenie. Mimo starań Milana Barbitcha (7 pkt w Q2) i Kamila Łączyńskiego (3 asysty), na przerwę zeszliśmy przy rezultacie 31:43.

Foto: Piotr Matusewicz/PAP

Czymże byłby jednak mecz w Polsat Plus Arenie Gdynia bez walki do końca, o każdą piłkę? Zwłaszcza w sytuacji, w której znaleźli się wówczas Arkowcy – bez wyjścia i pod ścianą. Po wyjściu z szatni na parkiecie zapanowało nowe rozdanie. Rozdanie na naszych zasadach.

Początek trzeciej odsłony? Punkty Jarka Zyskowskiego, Kresimira Ljubicicia i ponownie „Zyzia„. Wśród gości odpowiedział aktywny Nizioł, ale już w następnej akcji nadszedł moment niewątpliwie przełomowy – premierowe trafienie Gdynian z dystansu! Długo wyczekiwana trójka niezawodnego Jarka zmniejszyła straty do zaledwie 5 punktów! (40:45).

Nasi zawodnicy wyraźnie poczuli krew. Worek z rzutami trzypunktowymi rozwiązał się na dobre, a z czystych pozycji korzystali Kuba Garbacz i Luke Barrett. Wielką pewność siebie złapał szczególnie ten drugi, który w swoim stylu ogrywał rywali w akcjach 1 na 1. Gra Arkowców zazębiała się coraz bardziej, a świetną – wręcz tytaniczną – pracę w obronie wykonał też Einaras Tubutis. Autor double-double z poprzedniego meczu w trzeciej kwarcie zapisał na swoim koncie 2 bloki oraz 2 zbiórki ofensywne – po drugiej z nich ustalił rezultat przed decydującą ćwiartką na 55:58.

Odtąd na boisku działy się rzeczy niewiarygodne. Czwarta kwarta zaczęła się od kolejnego mocnego uderzenia. Po dwóch minutach gonitwy AMW Arka wreszcie dopięła swego, a Krešimir Ljubičić pewnie wykorzystał rzuty wolne, doprowadzając do remisu 62:62. Od tego momentu wynik falował jak żaglówka na niespokojnym morzu – raz minimalnie prowadzili Gdynianie, innym razem Śląsk ripostował, a każda akcja podsycała temperaturę spotkania. To były play-offy Orlen Basket Ligi w pełnej, najlepszej okazałości!

Przy 75:78 wydawało się, że Wrocławianie odzyskali kontrolę, ale zupełnie inne plany miał Luke Barrett. „Rookie” dosłownie i w przenośni wziął sprawy w swoje ręce i absolutnie szaloną trójką wyrównał wynik na 50 sekund do końca. Obie ekipy miały szansę zakończyć rywalizację w regulaminowym czasie, jednak próby Barbitcha oraz Nizioła nie znalazły drogi do celu. Oglądającą całą końcówkę na stojąco publiczność czekały zatem dodatkowe emocje w dogrywce!

Foto: Piotr Matusewicz/PAP

Nikt nie ukrywał olbrzymiego nakładu emocji oraz sił. Arkowcy nie zamierzali jednak oglądać się za siebie i pozwolić na to, aby dopadły ich demony pierwszego meczu serii we Wrocławiu. Gdy Milan Barbitch przedarł się pod kosz i trafił na 86:84, emocje sięgnęły zenitu. Śląsk miał jeszcze niespełna trzy sekundy, by odmienić losy meczu, ale i ćwierćfinałowej serii.

Angel Nunez zdążył złapać, obrócić się i wypuścić piłkę z rąk zza łuku. Ta wpadła do kosza, jakby chciała uciszyć całą Gdynię… ale powtórki były bezlitosne. Ułamek sekundy. Minimalne spóźnienie. Rzut ostatecznie oddany po czasie!

Ułamki sekund zadecydowały o tym, że po ostatnim gwizdku z piekielnie ważnego, wyrwanego charakterem zwycięstwa cieszyli się koszykarze AMW Arki Gdynia. Zimna krew zachowana w najbardziej szalonych momentach okazała się decydująca, nawet biorąc pod uwagę kilkanaście punktów straty z pierwszej połowy. Ten zespół nigdy się nie poddaje. Ten zespół ma ogromne serce do walki i nerwy ze stali. Takie obrazki tylko to potwierdzają.

Foto: Piotr Matusewicz/PAP

Wygrana 86:84 oznacza, że triumfatora serii poznamy w sobotę we wrocławskiej Hali Orbita. Mecz o wszystko – przy remisie 2:2 – rozpocznie się o godz. 20:15. Zachęcamy do wspierania żółto-niebieskich, oni naprawdę na to zasługują!

Foto: Piotr Matusewicz/PAP

Podobnie jak wcześniej, w ofensywie AMW Arki pierwsze skrzypce grał Luke Barrett, autor 22 punktów (2×3) i kilku trafień, które podtrzymywały zespół przy życiu. Za jego plecami błyszczał Milan Barbitch – 18 punktów (1×3) i kluczowe wejścia pod kosz, w tym to najważniejsze, dające prowadzenie 86:84 w dogrywce. Swoje zrobił też Jarosław Zyskowski z 14 punktami (1×3), a Krešimir Ljubičić dołożył 10 „oczek”. Aż 9 asyst zapisał Kamil Łączyński, z kolei Einaras Tubutis okazał się bezlitosny na tablicach (13 zbiórek, 7 w ataku!).

Mecz z trybun obejrzało 2067 Kibiców. Dziękujemy wszystkim za niesłabnącą wiarę w sukces oraz doping, który przyprawiał o gęsią skórkę i poprowadził drużynę do cennego zwycięstwa. Wszystko w naszych rękach, razem walczymy o wygraną w serii!


 

AMW Arka Gdynia – WKS Śląsk Wrocław 86:84 (15:23, 16:20, 24:15, 23:20, d. 8:6)

AMW Arka: Barrett 22 (2×3), Barbitch 18 (1×3), Zyskowski 14 (1×3), Ljubičić 10 (2×3), Okauru 10, Tubutis 6, Garbacz 5 (1×3), Łączyński 1, Hrycaniuk 0, Kowalczyk 0, Orłowski, Zabłocki.

Śląsk: Nizioł 20 (2×3), Kirkwood 11, Nunez 10 (2×3), Williams 9, Urbaniak 9, Gray 8, Djordjević 8, Kulikowski 5 (1×3), Luc 4, Czerniewicz, Wiśniewski, Sternicki.