Gasimy światło po przerwie! [Czarni-AMW Arka 76:90]

Opublikowano: 17 stycznia 2026

Hala „Gryfia” odczarowana po ponad 9 latach! Zespołowo grający żółto-niebiescy wygrali w Słupsku z Energą Czarnymi 90:76, przejmując całkowitą kontrolę nad meczem w drugiej połowie. 

  • Będzie dużo emocji związanych z tym, że po raz pierwszy wracam do Słupska jako trener innej drużyny. Zrobię wszystko, aby Arka wygrała to spotkanie. Nie będę koncentrował się na dodatkowych emocjach, lecz na meczu i na tym, by wywieźć ze Słupska bardzo nam potrzebne zwycięstwo.

Tak sobotnie spotkanie 16. kolejki Orlen Basket Ligi zapowiadał wracający do „Gryfii” trener AMW Arki, Mantas Česnauskis. Gdyński szkoleniowiec spędził w Słupsku wiele owocnych lat, jednak w mroźny, styczniowy weekend sentymenty odeszły w niepamięć. Arkowcy przystępowali do rywalizacji wiedząc, że kilka godzin wcześniej swój mecz wygrał liderujący w tabeli WKS Śląsk Wrocław. Musieliśmy więc odpowiedzieć.

Świetną informacją były powroty na boisko graczy wcześniej targanych kontuzjami – Kamila Łączyńskiego oraz Krešimira Ljubicicia. Obaj znaleźli się w pierwszej „5” AMW Arki, obok Kuby Garbacza, Mike’a Okauru i Jarosława Zyskowskiego. Debiut w naszych barwach zanotował także zakontraktowany przez Klub w ubiegłym tygodniu Marcus Weathers.

Pierwsza odsłona toczyła się wyraźnymi falami. Słupszczanie rozpoczęli od serii 5:0, na którą w ekspresowym tempie odpowiedział Ljubicić. Chorwacki środkowy piekielnie mocno zaznaczył swój powrót po kontuzji, wykorzystując wszystkie luki w defensywie rywala. Krešimir zdobył aż 9 punktów z rzędu dla żółto-niebieskich!

Kapitalna postawa „Ljuby” długo utrzymywała wynik w okolicach remisu. W końcówce kwarty rzutami z dystansu popisywali się Garbacz i Łączyński, premierowe punkty zdobył też Weathers, ale ostatnie słowo należało do gospodarzy, którzy wygrali tę część gry 26:19. Drugą kwartę otworzył Luke Barrett, ale Czarni znów ożywili się za sprawą Jordena Duffy’ego i Szymona Tomczaka i na 6 minut przed przerwą objęli 9-punktowe prowadzenie 34:25. Jak się później okazało, ten stan zadziałał na Arkowców niczym płachta na byka.

Trener Česnauskis poprosił o time-out. Po nim Gdynianie zabrali się za błyskawiczne odrabianie strat. Celną trójkę zanotował Garbacz, a kolejne punkty spod obręczy – po dokładnej asyście Money Mike’a – dołożył Ljubicić. To właśnie polsko-amerykańsko-chorwacki tercet przejął kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Trafienia Kuby i Krešimira po podaniach Mike’a doprowadziły do zmiany prowadzenia – na przerwę schodziliśmy z przewagą 42:40, a środkowy AMW Arki miał już na koncie 19 punktów!

Znakomite zamknięcie pierwszej połowy zadziałało na Arkowców mobilizująco. Nasi zawodnicy wskoczyli na jeszcze wyższe obroty – szczelna defensywa zmuszała Słupszczan do oddawania rzutów z niekomfortowych pozycji i wymuszała straty stwarzające okazje do zdobywania łatwych punktów. Ozdobą meczu stała się szalona akcja, w której po bezpańską piłkę rzuciło się 3 graczy AMW Arki, ostatecznie zyskując dodatkowe posiadanie. Determinacja przez duże „D”!

Trzecią kwartę rozegraliśmy niemal bezbłędnie. Żółto-niebiescy nie rezygnowali z akcji dwójkowych, które tego dnia zamieniły się w prawdziwą kopalnię trafień z „pomalowanego”. Tym razem w rolę reżysera wcielił się Courtney Ramey. Amerykanin rozdał 4 asysty, efektowne trójki dołożył Kamil Łączyński, a Luke Barrett i Mike Okauru imponowali nieustępliwością z obu stron boiska.

Przewaga urosła w mgnieniu oka. Przed ostatnimi 10 minutami Gdynianie prowadzili aż 75:55 i mimo krótkiego zrywu Czarnych przypilnowali przewagi aż do samego końca. 12. zwycięstwo w tym sezonie klasycznie przypieczętowaliśmy akcjami w ataku i obronie – atomowym blokiem Marcusa Weathersa oraz daleką trójką Ramey’a. Światło zostało zgaszone!

Koszykarze AMW Arki pewnie pokonali Energę Czarnych Słupsk 90:76. To pierwsza wygrana Arkowców w Hali „Gryfia” od października 2016 roku. Gdyńskim królem strzelców okazał się fenomenalny Krešimir Ljubicić, który do 21 „oczek” dołożył 7 zbiórek. Po 13 punktów zapisali Luke Barrett i Kuba Garbacz, natomiast Marcus Weathers okrasił swój debiutancki występ 10 punktami.

Zwycięstwa nie byłoby również bez niezawodnych playmakerów. Kamil Łączyński i Courntey Ramey rozdali po 7 asyst, z kolei Mike Okauru zakręcił się wokół triple-double: 8 „oczek”, 9 zbiórek, 9 asyst. Brawo, Team!

Dzisiejsza wygrana na wyjeździe niesie za sobą coś więcej niż punkty do tabeli Orlen Basket Ligi. Szczególne podziękowania za wiarę w nasz sukces kierujemy do Gdyńskich Kibiców, których na trybunach „Gryfii” wspierali studenci Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Nasz sektor stworzył fantastyczną atmosferę – dziękujemy za wsparcie i widzimy się w Polsat Plus Arenie Gdynia!


 

Energa Czarni Słupsk – AMW Arka Gdynia 76:90 (26:19, 14:23, 15:33, 21:15)

Czarni: Duffy 22 (5×3), Carter 16 (1×3), Penn 12 (2×3), Ivory 10 (1×3), Tomczak 9, Skele 3, Wilczek 2, Lambrecht 2, Pluta 0, Zabrocki, Nowakowski.

AMW Arka: Ljubicić 21, Garbacz 13 (4×3), Barrett 13 (1×3), Ramey 10 (2×3, 7 asyst), Weathers 10, Łączyński 9 (2×3, 7 asyst), Okauru 8 (9 zbiórek, 9 asyst), Zyskowski 6, Hrycaniuk, Kowalczyk, Orłowski.