Kroczek bliżej [#1: AMW Arka-Dziki 89:84]

Opublikowano: 9 czerwca 2026

Koszykarze AMW Arki Gdynia wykonali pierwszy krok w kierunku brązowych medali w Orlen Basket Lidze. W ostatnim domowym meczu sezonu obronili własny parkiet, zwyciężając z Dzikami Warszawa 89:84. Rewanżowe starcie, które wyłoni wygranego „małego finału”, już w najbliższy piątek w stolicy (godz. 20:15).

Ten wieczór musiał kiedyś nadejść. Finałowy domowy mecz żółto-niebieskich w kończącym się sezonie Orlen Basket Ligi, zapamiętanym przez nas wyjątkowo – przez pryzmat świętowania 30-lecia Klubu oraz powrót do walki o najwyższe cele w kraju. 2711 widzów na trybunach Polsat Plus Areny Gdynia stworzyło wspaniałą atmosferę, która po raz ostatni poniosła zespół do gry z wielką determinacją.

Droga do rywalizacji o brązowe medale była wyboista, wiodła przez mniejsze i większe chwile słabości, ale i przez spektakularne podnoszenie się po cięższych ciosach. Gdynianie nigdy nie wątpliwi w swoje możliwości. Wiara, zaangażowanie, gdyński charakter – byliśmy drużyną przez duże „D” i mieliśmy świadomość, że pożegnanie z nadmorską publiką musi być efektowne.

Podopieczni trenera Mantasa Cesnauskisa wyszli na boisko z mocnym postanowieniem poprawy po ostatnich, bolesnych przeżyciach z serii półfinałowej. Motywację do działania było widać od samego początku, gdy zdecydowany nacisk zaowocował przechwytem w… 5. sekundzie meczu! Wkrótce worek z punktami rozwiązał Jakub Garbacz, trafiając w swoim stylu zza łuku. Kolejne akcje przyniosły zdobycz Kresimira Ljubicicia i Einarasa Tubutisa, a gdy z dystansu przymierzył Luke Barrett – objęliśmy prowadzenie 13:12.

Arkowcy po prostu robili swoje, tak jak przez większość sezonu. Z rytmu nie wybił ich nawet pechowy uraz Milana Barbitcha, który w jednej z pierwszych akcji meczu złapał się za staw skokowy i musiał opuścić parkiet z pomocą trenera przygotowania motorycznego, Huberta Śledzińskiego. Gdyński monolit pozostał niewzruszony.

Dzięki aktywności Barretta i Zyskowskiego, po pierwszej odsłonie było 22:16. Świetnie przygotowani na sztuczki Dzików Gdynianie porwali publiczność do żywiołowego dopingu i kontrolowali wynik, nie dając się wciągnąć w grę preferowaną przez rywali – opartą na szybkich przejściach z obrony do ataku. Odpowiedzialnie i dostojnie budowali przewagę, rozdzielając ciężar na różnych graczy. Tym sposobem z autostrady do obręczy nadal korzystał Barrett, przy jednoczesnym zachowaniu pozycji do rzutów dla Garbacza, Tubutisa czy Mike’a Okauru.

Ozdobą drugiej odsłony okazał się podniebny lot Einarasa, dający Arkowcom 12 „oczek” zapasu. Dokładnie przy takiej różnicy obie ekipy udały się do szatni na przerwę – przy wyniku 49:37. Warto zaznaczyć, że już na tym etapie spotkania wspomniany Luke Barrett miał na koncie 14 punktów (6/9 z gry).

W drugiej części karty rozdawali inni, choć i Luke kilkukrotnie zaznaczył swą obecność na boisku. Gdynianie starali się zachować odpowiedni balans między rzutami z dystansu a atakowaniem „pomalowanego”, co przyniosło wymierne korzyści w momencie, w którym Dziki odrobiły znaczną część strat. Najtrudniejszy moment nadszedł w końcówce trzeciej kwarty, kiedy wśród gości uaktywnił się duet Landrius Horton-Darnell Edge. W pewnym momencie z zaliczki pozostał… raptem punkt (60:59).

Odpowiedź przyszła jednak momentalnie. Na tablicach szarpał Tubutis, z kolei w ataku ze swoich obowiązków wywiązał się Okauru, którego arcyważna trójka nieco ostudziła zapędy Dzików. Chwilę później – na pół minuty przed końcem tej ćwiartki – kontrę wykończył Garbacz i zrobiło się 69:61.

Napory Warszawiaków zwiastowały emocje do samego końca. Na starcie czwartej kwarty żółto-niebiescy powiększyli przewagę do 12 „oczek”, jednak kolejna szarża Hortona sprawiła, że na 2 minuty przed upływem czasu znów zrobiło się gorąco. Największym spokojem wykazał się jednak trener Cesnauskis, prosząc o przerwę na żądanie, która przywróciła boiskowy porządek. Piekielnie ważne akcje finalizowali Jarek Zyskowski, Mike Okauru i Kamil Łączyński. W ostatnim meczu w domu zwycięstwo pozostało w Gdyni!

Żółto-niebiescy doskonale pożegnali się z gdyńskimi Kibicami, pokonując warszawskie Dziki 89:84. Do piątkowego rewanżu przystąpią więc z 5-punktową zaliczką. Decydujące spotkanie o brązowe medale w Orlen Basket Lidze rozpocznie się o godz. 20:15 w Hali Koło.

Na szczegółowe podsumowanie sezonu z pewnością przyjdzie jeszcze czas. Już teraz chcemy jednak bardzo gorąco podziękować wszystkim tym, którzy wspierali AMW Arkę Gdynia w sezonie 30-lecia Klubu i byli z nami na dobre i złe. Przystępowaliśmy do rozgrywek po gruntownej przebudowie, ale z niezmiennymi ambicjami. Ambicjami powrotu do ligowej czołówki. Dziękujemy za wspólną podróż w Gdyni, ale mamy do wykonania jeszcze jeden krok. Razem!


 

AMW Arka Gdynia – Dziki Warszawa 89:84 (22:16, 25:19, 22:26, 20:23)

AMW Arka: Barrett 18 (2×3), Okauru 18 (2×3), Garbacz 15 (3×3), Łączyński 11, Zyskowski 11 (1×3), Tubutis 10 (1×3), Ljubicić 4, Hrycaniuk 2, Barbitch 0, Kowalczyk 0, Zabłocki.

Dziki: Horton 21 (2×3), Edge 19 (3×3), Vander Plas 11 (3×3), Oguama 10, Soares 7, Kamiński 6, Frąckiewicz 5, Chavez 5, Kempa 0, Aleksandrowicz 0, Grochowski.