Nie milkną echa 47. Derbów Trójmiasta, w których AMW Arka Gdynia wygrała z Energą Treflem Sopot 80:77 po niesamowitym rzucie równo z końcową syreną Kamila Łączyńskiego. Przebieg najważniejszego spotkania trójmiejskiej koszykówki na pomeczowej konferencji prasowej zrelacjonowali trener Mantas Česnauskis oraz Jakub Garbacz, autor decydującej asysty przy trafieniu Marszałka Łączyńskiego.

Czy można sobie wymarzyć piękniejszy scenariusz niż wygrana w Derbach po buzzer-beaterze? Odpowiedź na to pytanie jest oczywista, jednak decydującą akcję poniedziałkowego meczu możemy oglądać w nieskończoność. Nawet z dziesięciu różnych ujęć!
Wygrana 80:77 pozwoliła Arkowcom osiągnąć bilans 13-8, wskoczyć na 6. miejsce w tabeli Orlen Basket Ligi oraz – co najważniejsze – w spektakularnym stylu rozgonić demony z ostatnich tygodni, które były dla naszych zawodników niezwykle wymagające.
- Jestem bardzo szczęśliwy, że wygraliśmy ten mecz. Takie zwycięstwo było nam piekielnie potrzebne po ostatniej serii porażek. Wygrać Derby we własnej hali, takim rzutem, to było coś niesamowitego. W czwartej kwarcie wydawało się, że tracimy to spotkanie, ale moi zawodnicy pokazali wielki charakter i serce do walki, dzięki czemu „wyciągnęliśmy” ten mecz. Chciałbym również podziękować naszym Kibicom. Dawno nie byłem świadkiem tak licznej frekwencji i tak głośnego dopingu – opisywał trener Mantas Česnauskis.
47. Derby Trójmiasta ostatecznie przyciągnęły na trybuny Polsat Plus Areny Gdynia aż 3511 widzów. To nowy rekord frekwencyjny naszej hali w bieżącym sezonie. Poza jakąkolwiek skalę wystrzelił także poziom decybeli tuż po ostatnim rzucie Kamila Łączyńskiego – trybuny eksplodowały, a cały gdyński zespół celebrował najlepszą akcję 22. kolejki na środku boiska.

- Kamil zawsze podaje wszystkim wokoło, więc cieszę się, że mogłem raz mu się odwdzięczyć. On zrobił to, co robi najlepiej, czyli zamknął mecz. Ukłony dla niego, bo to nie był łatwy rzut. Źle mu podałem (śmiech)! Najważniejsze jest jednak to, że wygraliśmy bardzo ważne dla nas spotkanie. Lecimy dalej! – dodał obchodzący we wtorek 32. urodziny Kuba Garbacz, który w ostatnich sekundach wykazał się zimną krwią godną boiskowego rutyniarza.
„Garbi” zdobył w całym starciu 12 punktów, będąc drugim strzelcem zespołu za Milanem Barbitchem. Zanotował też 2 ważne przechwyty oraz jedną, nokautującą rywala asystę.
- Atmosfera była znakomita i na pewno nam pomogła. To niosło nas w trudnych momentach – wtórował swojemu trenerowi strzelec AMW Arki.

Bohaterowie Derbów poruszyli również inne wątki. Jakie myśli krążyły w głowie Kuby, gdy otrzymał piłkę na kilka sekund przed upływem czasu?
- W skrócie: zobaczyłem wokół siebie aż trzech zawodników Trefla, wyskoczyłem w górę i wiedziałem, że ktoś jest wolny. Znalazłem podanie do Kamila Łączyńskiego, który biegł z wyciągniętymi rękoma. Mieliśmy już w tym sezonie podobną sytuację, w której niestety nie podzieliliśmy się piłką w meczu w Ostrowie Wielkopolskim, ale dziś udało nam się wyciągnąć wnioski i znaleźć otwarty rzut. Dziś to my cieszymy się ze zwycięstwa – uśmiechnął się „Garbi” na pytanie zadane przez Karola Waśka.
13. zwycięstwo w sezonie zapewniło Gdynianom nieco oddechu przed najważniejszą częścią rundy zasadniczej Orlen Basket Ligi. Arkowcy w ostatnich tygodniach napotkali sporo przeciwności losu – efektowny triumf w Derbach Trójmiasta był więc nagrodą za zostawione na parkiecie serce.
- Jako trener nie przejmowałem się zbytnio ostatnimi porażkami, gdyż wiedziałem, dlaczego przegrywaliśmy. Mieliśmy duże problemy z kontuzjami, dokonaliśmy korekt w składzie, kluczowi gracze jak Milan czy Einaras nie byli w rytmie meczowym. W wielu rozmowach podkreślałem, że czas będzie grał na naszą korzyść i to dziś widzieliśmy. Przepracowaliśmy parę tygodni, zawodnicy dochodzą do optymalnej formy. Zwycięstwo tylko to pokazuje – tłumaczył trener Česnauskis.
Olbrzymią rolę w przełamaniu żółto-niebieskich odegrała postawa wspomnianego Kamila Łączyńskiego. Marszałek okazał się bohaterem spotkania, za co zebrał zasłużone owacje, ale szkoleniowiec AMW Arki docenił również jego codzienną postawę i wkład w grę całego zespołu.
- Bardzo chciałem Kamila w Gdyni przed sezonem i uważam, że każdy trener powinien chcieć takiego koszykarza w swojej drużynie. Cieszę się, że mogę z nim pracować. Kamil pomaga mi jako trenerowi, jest typowym generałem. Moim zdaniem kiedyś będzie jednym z najlepszych polskich trenerów, jeśli oczywiście zdecyduje się pójść tą drogą. Odczytuje pewne sytuacje znacznie szybciej i świetnie rozumie koszykówkę. O naszej współpracy mogę mówić same pozytywne rzeczy. Kiedy wyrzucił piłkę, naprawdę wierzyłem, że ona wpadnie do kosza. Kamil zasługuje na takie trafienia swoją postawą – podsumował gdyński BOSS.

Do końca rundy zasadniczej żółto-niebiescy rozegrają jeszcze 9 meczów w Orlen Basket Lidze. W najbliższą niedzielę (22 marca) Arkowców czeka wyjazdowe spotkanie w Wałbrzychu (godz. 17:30), natomiast 27 marca do Polsat Plus Areny Gdynia przyjedzie Tauron GTK Gliwice. Bilety na ten mecz są już w sprzedaży pod adresem: abilet.pl. Liczymy na Wasze wsparcie!
Widzimy się niebawem!