Z wyprawy do Wałbrzycha wracamy z poczuciem olbrzymiego niedosytu. Mimo kilkunastopunktowego prowadzenia przez większą część spotkania, koszykarze AMW Arki Gdynia ulegli Górnikowi Zamek Książ Wałbrzych 97:103. Czwartą odsłonę Wałbrzyszanie wygrali różnicą 17 „oczek”.

Konfrontacja żółto-niebieskich z Górnikiem jawiła się jako jedno z ciekawszych spotkań 23. kolejki Orlen Basket Ligi. W obu drużynach panowały bojowe nastroje, wszak przy spłaszczonej tabeli każdy mecz nabiera podwójnego ciężaru. Trener Mantas Česnauskis w pierwszej „5” desygnował do gry Milana Barbitcha, Mike’a Okauru, Kubę Garbacza, Einarasa Tubutisa oraz Krešimira Ljubicicia, licząc na to, że jego zawodnicy zaatakują od pierwszych sekund.
Tak właśnie się stało. Arkowcy chcieli zrewanżować się Górnikom za niedawną porażkę w ćwierćfinale Pucharu Polski i w niedzielne spotkanie weszli z animuszem – akcją z faulem Barbitcha. Jeden z bohaterów ostatnich Derbów Trójmiasta napędzał swoich kolegów, a gdy wiatru w żagle zza łuku nabrali Garbacz i wprowadzony z ławki Kamil Łączyński, Gdynianie momentalnie odskoczyli.
Na zamknięciu pierwszej kwarty prowadziliśmy 25:19, mecz układał się po naszej myśli, a w kolejnych fragmentach ożywili się następni gracze. Punkty Okauru, Ljubicicia i Jarosława Zyskowskiego pozwoliły zbudować dwucyfrową przewagę, której fantastycznymi asystami pilnował Marszałek Łączyński. Zespołowo grający Arkowcy do przerwy zanotowali 16 asyst przy ledwie 5 stratach i zasłużenie wygrywali 49:39, nawet pomimo starań bardzo skutecznego po stronie miejscowych Lovella Cabbila.

Gdynianie byli wyraźnie rozkręceni. Wydawało się, że z ofensywnego rytmu nie wybije ich nawet dłuższa, 15-minutowa przerwa, bo drugą połowę od celnej trójki rozpoczął Einaras Tubutis. Obie ekipy wyprowadzały ciosy wzajemnie, z imponującą zawziętością, jednak to nasi gracze mądrze pilnowali przewagi. Na rzuty Cabbila i Avery’ego Andersona odpowiadali Barbitch i Zyskowski – nieco ponad 3 minuty przed końcem tej części gry Arkowcy osiągnęli rekordowe prowadzenie 69:54.
Niewiele wskazywało wówczas na to, by przebieg meczu miał się drastycznie zmienić. Wałbrzyszanie wprawdzie nie składali broni, ale opanowanie Łączyńskiego, Barbitcha i spółki wydawało się być decydujące. Koszykówka to jednak gra zrywów. Ten drużyny z Wałbrzycha okazał się dla nas szczególnie bolesny.

Pierwsze niepokojące sygnały dotarły do żółto-niebieskich z prędkością światła. Niemal od razu po rozpoczęciu czwartej kwarty zza łuku dwukrotnie przymierzył Cabbil. Trener Česnauskis starał się ostudzić emocje przerwą, jednak już za moment na rzuty wolne Ljubicicia trójką odpowiedział Anderson. Z przewagi pozostały raptem… 2 punkty (77:75).
Gospodarze poczuli krew i zaczęli trafiać niemal wszystkie rzuty, niezależnie od tego, jak blisko byli Gdynianie. Niewiarygodne trafienia dostarczał przede wszystkim Cabbil, którego rzuty będą śnić się Arkowcom po nocach. Amerykanin w połowie tej odsłony doprowadził do remisu 81:81 i choć z dystansu trafił Łączyński, to już w następnym posiadaniu na tablicy znów widniało wyrównanie.

Zażarta walka o każdą piłkę trwała do samego końca. Niestety, pogoń zawodników z Wałbrzycha była skuteczna, a wspomniany Cabbil w czwartej kwarcie zdobył aż 20 punktów, trafiając 4 z 5 rzutów za 3. Powstrzymanie Amerykanina graniczyło z cudem, mimo że dwoił się i troił Marszałek Łączyński, który na 44 sekundy do końca przybliżył Arkowców na zaledwie 1 punkt (94:95). Decydujące trafienia padły łupem gospodarzy.
Długimi fragmentami mecz toczył się na naszych warunkach. Czwarta kwarta, wygrana przez Wałbrzyszan aż 39:22, zamknęła nam jednak drogę do drugiego zwycięstwa z rzędu w Orlen Basket Lidze. Górnik pokonał AMW Arkę 103:97, z kolei Lovell Cabbil ukończył spotkanie z niebotyczną zdobyczą 40 „oczek” i 8 asyst (rekord sezonu). W zespole znad morza 20 punktów zdobył Jarosław Zyskowski, double-double z 18 punktami i 11 asystami dopisał Kamil Łączyński, natomiast linijką 14 „oczek”, 7 zbiórek, 6 asyst popisał się Milan Barbitch.
Dwa najbliższe mecze w Orlen Basket Lidze żółto-niebiescy rozegrają w Polsat Plus Arenie Gdynia. Już w piątek (27 marca) zmierzą się z walczącym o utrzymanie Tauronem GTK Gliwice.
Górnik Zamek Książ Wałbrzych – AMW Arka Gdynia 103:97 (19:25, 20:24, 25:26, 39:22)
Górnik: Cabbil 40 (7×3), Anderson 23 (3×3), Jogela 12 (1×3), Wyka 10, Bojanowski 9 (1×3), Taylor 9 (2×3), Łapeta 0, Marchewka 0, Kulka 0, Puchalski.
AMW Arka: Zyskowski 20 (3×3), Łączyński 18 (5×3), Barbitch 14 (2×3), Ljubicić 13, Tubutis 11 (1×3), Garbacz 8 (2×3), Okauru 7 (1×3), Barrett 4, Hrycaniuk 2, Kowalczyk.