Udaremniona pogoń [AMW Arka-Górnik 88:95]

Opublikowano: 25 października 2026

Różowy Mecz w 4. kolejce PGE Basket Ligi nie dla koszykarzy AMW Arki Gdynia. W wietrzną, nadmorską niedzielę żółto-niebiescy musieli uznać wyższość Górnika Zamek Książ Wałbrzych, przegrywając w emocjonujących okolicznościach 88:95. Arkowcy do samego końca dzielnie walczyli o odrobienie nawet 20-punktowej straty, jednak decydujące rzuty nie znalazły drogi do celu.

Podczas spotkania, którego Partnerem była Toyota Walder, Kibice mogli skorzystać z bezpłatnych badań oraz porad związanych przede wszystkim z profilaktyką raka piersi – w ramach Miesiąca Świadomości Raka Piersi. 

Od samego rana pogoda w Gdyni nie rozpieszczała, ale niesprzyjająca aura nie przeszkodziła Kibicom w dotarciu do Polsat Plus Areny. Na trybunach zasiadło ponad 2500 osób, które stworzyły godną sportowego widowiska atmosferę. Dziękujemy wszystkim Kibicom obu zespołów za obecność i gorący doping! Szczególnie cieszyły liczne różowe akcenty założone przez Kibiców i Kibicki, podkreślające wyjątkowy charakter Różowego Meczu i wsparcie dla profilaktyki zdrowotnej.

Jeszcze przed rozpoczęciem rywalizacji na parkiecie otrzymaliśmy jednak niekorzystną informację. Uraz odniesiony przed tygodniem w Lublinie uniemożliwił występ Kamila Łączyńskiego, który obejrzał mecz z perspektywy ławki, obok wciąż pracującego na powrót do zdrowia Jarka Zyskowskiego. Mimo znaczących osłabień wyjściowa piątka AMW Arki pozostała bez zmian. Spotkanie rozpoczęli Kasper Suurorg, Alex Stein, Jakub Garbacz, Jaquan Lawrence i Mate Vucić.

Początek był obiecujący. Na listę strzelców szybko wpisał się Vucić, natomiast chwilę później – po premierowych trójkach Garbacza i Steina – na tablicy pojawiło się 10:4. Goście zrewanżowali się jednak trafieniem zza łuku Leemeta Bocklera. Worek z rzutami trzypunktowymi rozwiązał się na dobre – i miał tego dnia odegrać zdecydowanie kluczową rolę.

Wynik zaczął oscylować wokół remisu. Wśród Arkowców prym wiódł wspomniany duet Stein-Garbacz, ale to Górnicy częściej odnajdywali pozycje za linią 6.75. Przed końcem pierwszej odsłony dołożyli jeszcze trzy trójki, przy czym ostatnia akcja Soprano Szelążka równo z syreną zapewniła rywalom minimalną przewagę 22:20.

Niestety, po wznowieniu gry żółto-niebieskim długo nie udawało się odnaleźć skuteczności. Po niespełna 4 minutach dokładne podanie Vucicia efektownym wsadem wykończył Lawrence. W tym momencie straty wynosiły już 15 „oczek” (22:37), wszystko za sprawą kolejnych trafień z daleka Szelążka oraz dwukrotnie Kenny’ego Goinsa.

Arkowcy nie zamierzali jednak składać broni. Sygnał do odrabiania strat dał Kasper Suurorg, który zdobył pięć punktów z rzędu. Chwilę później, dzięki ogromnemu poświęceniu zespołu na atakowanej tablicy, przypomniał o sobie Alex Stein i przewaga Górnika stopniała do zaledwie 5 „oczek” (36:41). W gdyńskiej hali ponownie zrobiło się głośniej, a podopieczni trenera Mantasa Česnauskisa chcieli udowodnić, że nie poddadzą się bez walki.

Problem w tym, że Wałbrzyszanie nie dawali się wybić z rytmu. Wcelowywali nawet w piekielnie trudnych sytuacjach, pod presją i przez ręce obrońców, konsekwentnie powiększając dorobek trójek. Do przerwy goście trafili aż 10 z 16 rzutów za trzy. Osłabiona AMW Arka walczyła i szukała sposobu na odwrócenie losów spotkania, ale na półmetku rywalizacji przegrywała 44:52.

Po zmianie stron obraz gry nadal przypominał wymianę ciosów. Trzecia kwarta była zacięta, ale za każdym razem, gdy Arkowcy próbowali złapać kontakt, Górnicy odpowiadali kolejnymi trafieniami zza łuku. Podobnie jak wcześniej ruszyliśmy do odrabiania strat. W końcówce tej części udało nam się zmniejszyć przewagę gości do 14 punktów (58:72), pozostawiając nadzieję na odwrócenie losów spotkania.

Czwartą kwartę celnym rzutem otworzył Kasper Suurorg, ale rywale szybko odzyskali inicjatywę. Skuteczne akcje Rona Curry’ego pozwoliły Górnikowi odskoczyć na 17 punktów na pięć minut przed końcem (68:85). Wydawało się, że emocje powoli dobiegają końca, jednak żółto-niebiescy raz jeszcze pokazali charakter. Nieustępliwość i determinacja przyniosły serię 8:0, którą napędzili Alex Stein i Mate Vucić…

Końcówka nabierała rumieńców. Rywale znacząco obniżyli loty, co żółto-niebiescy wykorzystywali, napędzając kontry. Kiedy faulowany Suurorg zamienił rzuty wolne na punkty, z nawet 20-punktowej straty pozostało nam już zaledwie 5 „oczek” (85:90)!

W kolejnej akcji znakomitą obroną i przechwytem popisał się Jakub Garbacz, dając drużynie możliwość dalszego zmniejszenia strat. Niestety, próba Filipa Kowalczyka pechowo nie znalazła drogi do kosza. Chwilę później zza łuku przymierzył jeszcze Stein, ale i tym razem zabrakło szczęścia. Arkowcy zdecydowanie mieli swoje szanse. Walczyli do samego końca. Rywal okazał się jednak skuteczniejszy.

Mimo ambitnej pogoni w końcówce i wiary do ostatnich sekund żółto-niebieskim nie udało się odwrócić losów Różowego Meczu. Ten padł łupem Górnika Zamek Książ Wałbrzych, który w niedzielne popołudnie trafił w Polsat Plus Arenie aż 15 trójek. Po stronie AMW Arki kolejny znakomity występ zapisał Alex Stein, autor 24 punktów i 6 zbiórek. Należy również podkreślić 21 „oczek” Kaspra Suurorga oraz dobrą dyspozycję Mate Vucicia (18 pkt, 9 zbiórek, 7/8 z gry).

Dziękujemy Kibicom za wsparcie, wiarę do końca oraz aktywne uczestnictwo w Różowym Meczu. Podziękowania kierujemy także do Partnerów Akcji #AMWArkaNajPiersi – zagraliśmy razem, w szczytnym celu!

AMW Arka Gdynia – Górnik Zamek Książ Wałbrzych 88:95 (20:22, 24:30, 14:20, 30:23)

AMW Arka: Stein 24 (3×3), Suurorg 21 (3×3), Vucić 18 (9 zbiórek), Garbacz 14 (2×3), Lawrence 6, O’Neil 5, Kowalczyk 0, Robinson 0, Zarzycki, Nagel, Polaczuk, Marcinkowski.

Górnik: Scott 14 (3×3), Nowakowski 12 (3×3), Bockler 12 (2×3), Curry 11 (1×3), Rohosy 10, Goins 10 (2×3), Puchalski 7 (1×3), Diggs 7 (1×3), Bojanowski 6, Szelążek 6 (2×3), Wyka, Karwik.