Nie udało się koszykarzom AMW Arki Gdynia zamknąć rundy zasadniczej Orlen Basket Ligi wygraną w Arenie Toruń. Arkowcy przegrali z Arriva Lotto Twardymi Piernikami 86:95 i pierwszy etap sezonu ukończyli na 6. pozycji. Rywalem żółto-niebieskich w ćwierćfinale play-off będzie WKS Śląsk Wrocław.

Gdynianie wybrali się do Torunia z myślą o włączenie się do walki o przewagę własnego parkietu w pierwszej rundzie play-off. Aby zająć miejsce w TOP4, potrzebowali zwycięstwa nad Twardymi Piernikami oraz porażek Energi Trefla Sopot (we Włocławku) i Dzików Warszawa (w Zielonej Górze). Dwa ostatnie warunki spełniły się, jednak do pełni szczęścia zabrakło tego jednego, najważniejszego.
Trener Mantas Česnauskis postawił na identyczną wyjściową „5” w stosunku do ostatnich spotkań: Kamil Łączyński, Milan Barbitch, Jakub Garbacz, Einaras Tubutis i Kresimir Ljubicić. Gdyński szkoleniowiec zapewne liczył na impuls od pierwszych sekund, wszak taki zestaw personalny gwarantował błyskawiczną jakość w poprzednich tygodniach. Niestety, tym razem było inaczej.
Warunki dyktowali gospodarze, którzy oddawali masę rzutów zza łuku i rozciągali boisko za sprawą mobilnych podkoszowych – Aleksandara Langovicia czy Damiana Kuliga. Owe ustawienie przysparzało nam sporo kłopotów w defensywie. Rywale trafiali przy wysokiej skuteczności i po 4 minutach gry objęli prowadzenie 14:2. Nieco więcej wiatru wniosło wejście na boisko Jarosława Zyskowskiego, ale straty wciąż oscylowały wokół granicy 10 „oczek”.

Trudne wejście w mecz nie zraziło jednak naszej drużyny. Trener Česnauskis skorygował ustawienie, wpuszczając na plac boju Luke’a Barretta. Będący na fali wznoszącej Amerykanin momentalnie zaznaczył swą obecność i po jego 11 punktach straty wreszcie stopniały.
W połowie drugiej ćwiartki wynik wskazywał 38:34 dla Torunian, ale już za moment Gdynianie przybliżyli się na odległość ledwie jednego posiadania, po akcjach Ljubicicia i Tubutisa. Pod koniec pierwszej połowy na listę strzelców z dystansu wpisał się Kamil Łączyński i na półmetku rywalizacji Arkowcom do odrobienia pozostały tylko 2 „oczka”, przy rezultacie 46:44.

Jasne stało się, że gospodarze tanio skóry nie sprzedadzą. Żółto-niebiescy zdawali sobie z tego sprawę, otwierając drugą połowę w wyśmienitym stylu – dwiema trójkami Milana Barbitcha i kontrą Kuby Garbacza. W tym fragmencie wyraźnie zazębiła się również zespołowa defensywa, która skutecznie odepchnęła Torunian od obręczy. To wystarczyło, aby objąć pierwsze prowadzenie w meczu i utrzymać je do końca trzeciej kwarty, po której Arkowcy mieli 3 punkty zaliczki (66:63).
Tego dnia Torunianie byli jednak świetnie dysponowani rzutowo. W czwartej kwarcie znów zasypali gdyński kosz trafieniami z obwodu – w pewnym momencie śrubowali nawet serię 5 celnych trójek z rzędu. Ich licznik ostatecznie zatrzymał się na aż 16 skutecznych próbach, z czego 5 padło łupem najlepszego na parkiecie Damiana Kuliga. Doświadczony środkowy zanotował aż 28 punktów i 15 zbiórek, co wystarczyło, by gospodarze odzyskali inicjatywę w końcówce spotkania.
Ostatnie minuty okazały się dla Gdynian wyjątkowo trudne. Trener Mantas Česnauskis miał znacząco zawężone pole manewru – za pięć fauli z gry wypadł Kresimir Ljubicić, a na domiar złego – bardzo nieprzyjemnie wyglądającej kontuzji stawu skokowego doznał Milan Barbitch. Trapionym kłopotami kadrowymi żółto-niebieskim ostatecznie nie udało się opanować sytuacji na boisku – nawet pomimo starań doskonałego Jarka Zyskowskiego (20 pkt, 8/10 z gry).

AMW Arka Gdynia kończy rundę zasadniczą Orlen Basket Ligi z bilansem 18-12. W serii ćwierćfinałowej – do trzech zwycięstw – Gdynianie zmierzą się z WKS Śląskiem Wrocław. Z uwagi na wyższe miejsce Śląska w tabeli, dwa premierowe mecze tej rywalizacji odbędą się we Wrocławiu w przyszłym tygodniu.
Arriva Lotto Twarde Pierniki Toruń – AMW Arka Gdynia 95:86 (28:18, 18:26, 17:22, 32:20)
Twarde Pierniki: Kulig 28 (5×3), Langović 24 (3×3), Thomasson 17 (4×3), Persons 14 (2×3), Cousins 6, Szumański 3 (1×3), Szlachetka 3 (1×3), Brenk 0, Prokopowicz 0, Kenig 0, Lipiński.
AMW Arka: Zyskowski 20 (2×3), Barrett 17 (1×3), Barbitch 14 (3×3), Garbacz 13, Tubutis 11 (1×3), Okauru 5 (1×3), Łączyński 4 (1×3), Ljubicić 2, Hrycaniuk 0, Orłowski, Kowalczyk, Babis.