„Cierpliwość jest gorzka, ale jej owoce są słodkie.”
Każdy z nas pamiętał nerwowe spoglądanie na wyniki z innych boisk pod koniec ubiegłego sezonu. Każdy z nas wracał również do wspomnień sprzed lat, kiedy po ostatnim meczu w sezonie Polsat Plus Arena Gdynia była miejscem świętowania. I choć nie udało nam się wskoczyć na podium, zakończone niedawno rozgrywki bezapelacyjnie napisały nowy rozdział w dziewięciokrotnie pozłacanej historii Klubu.

GDYŃSKA NIEWIADOMA
Zespół AMW Arki w nowych rozgrywkach Orlen Basket Ligi jawił się jako spora niewiadoma. W porównaniu z wcześniejszym sezonem, w składzie pozostało jedynie dwóch pierwszoplanowych koszykarzy – Jakub Garbacz i Adam Hrycaniuk. Trzeci, Filip Kowalczyk, swój status na parkietach ekstraklasowych potwierdził już w trakcie zmagań, aplikując w jednym ze spotkań ekipie z Torunia rekordowe 17 punktów. To nie był jednorazowy wybryk – podobnych „wystrzałów” ze strony Arkowców widzieliśmy co najmniej kilka i każdy z nich wydawał się lepszy od poprzedniego.
Najpoważniejsze zmiany kadrowe dotknęły zagraniczną część składu. Zasiliło ją aż pięciu graczy, spośród których tylko Courtney Ramey mógł pochwalić się doświadczeniem nabytym w PLK. Na obwodzie partnerował mu przebojowy Mike Okauru. Z kolei w strefie podkoszowej liderami stali się Europejczycy – Litwin Einaras Tubutis oraz Chorwat Kresimir Ljubicić. Piątym obcokrajowcem AMW Arki stał się amerykański, uniwersalny skrzydłowy Luke Barrett – przybyły do Polski prosto z cenionego collegu Saint Mary’s.
Niezwykle interesująco zrobiło się także za sprawą transferów na rynku krajowym. Nasz zespół przeprowadził dwa znaczące i głośne ruchy, kontraktując czołowych reprezentantów Polski – Kamila Łączyńskiego oraz Jarosława Zyskowskiego. Obaj wnieśli do szatni kluczowe walory dla funkcjonowania całego zespołu, przewodząc tak na boisku, jak i poza nim.

„KLIKNĘŁO” OD POCZĄTKU
Za sterami naszej drużyny stanął natomiast trener Mantas Česnauskis. Znany z wcześniejszej, rzetelnej pracy w Słupsku szkoleniowiec zbudował skład w oparciu o kryteria nowoczesnej koszykówki – opartej na zespołowym, altruistycznym graniu oraz rzucaniu zza łuku, co błyskawicznie stało się znakiem rozpoznawczym żółto-niebieskich. Gdynianie weszli w sezon 2025/2026 najlepiej od lat, bo trzema zwycięstwami z rzędu. W każdym z meczów trafiali przynajmniej po 11 trójek – po 3 kolejkach dało to fenomenalną skuteczność z dystansu na poziomie niecałych 49%!
Już w drugiej serii gier Gdynianie wysłali w świat ostry sygnał. Podbudowani inauguracyjną wygraną nad Stalą Ostrów Wlkp. wybrali się do wiecznie gorącego Włocławka i rozbili miejscowy Anwil 108:98. Rozbili, wszak jeszcze na początku czwartej kwarty ich przewaga sięgała nawet 25 „oczek”. A Kuba Garbacz przysłowiowo rozbił bank, aplikując rywalom aż 7 rzutów zza łuku.

Po świetnym początku przyszła pierwsza rysa – porażka we Wrocławiu, która na moment ostudziła entuzjazm. Ale tylko na moment. Derby Trójmiasta w Sopocie, wygrane po raz pierwszy od blisko czterech lat, z perspektywy czasu odmieniły losy całego sezonu. To był również sygnał, że ta drużyna potrafi mieć w oczach wielki ogień. Od tego meczu rozpoczęła się efektowna seria triumfów, która wyniosła AMW Arkę na fotel lidera w grudniu.
Gdynianie nie zwolnili tempa także na przełomie 2025 i 2026 roku. 28 grudnia nie dali najmniejszych szans Mistrzowi Polski, Legii Warszawa, gromiąc obrońcę tytułu aż 106:73. Dominacja od pierwszej do ostatniej minuty otworzyła nam drogę do turnieju o Puchar Polski, w którym wystąpiliśmy po 5 latach nieobecności.

Dwa tygodnie później – jeszcze jeden pokaz charakteru. Zwycięstwo nad Twardymi Piernikami Toruń 94:86, odniesione bez trzech kluczowych zawodników: Łączyńskiego, Ljubicicia i Tubutisa. Cała liga zaczęła wówczas mówić o AMW Arce jako o drużynie, która nie tylko gra dobrze, ale umie wygrywać w każdych warunkach – nawet tych najbardziej wymagających.
Druga część sezonu przyniosła jednak zupełnie inny krajobraz. Kryzys kadrowy, kontuzje, splot niefortunnych zdarzeń – wszystko to sprawiło, że droga stała się wyboista. Odpadnięcie z Pucharu Polski już w ćwierćfinale, kilka bolesnych końcówek, w których zabrakło centymetrów lub sekund. A jednak nawet wtedy zespół nie stracił tożsamości. Znów wygraliśmy Derby, tym razem przy pełnych trybunach Polsat Plus Areny Gdynia, a decydujący rzut Kamila Łączyńskiego – oddany równo z syreną – oglądaliśmy w nieskończoność. To akcja, która zostanie z nami na lata. Może nawet na zawsze.

Ważnym momentem było także dołączenie do drużyny francuskiego obwodowego, Milana Barbitcha. Zastępca Courtney’a Ramey’a wniósł do zespołu mnóstwo nowej energii, spokoju i wpisał się w główne założenia trenera Česnauskisa – nie odpuszczał, wywierał presję i bił się o każdy centymetr boiska.
FINISZ POD OGROMNYM NAPIĘCIEM
Kolejny przełom przyszedł w przedostatniej kolejce rundy zasadniczej. Pewne 101:80 w Lublinie nie tylko zamknęło dyskusję o miejscu w TOP6, ale przede wszystkim otworzyło drzwi do fazy play-off – po raz pierwszy od siedmiu lat. Z szóstej pozycji trafiliśmy na trzeci w tabeli Śląsk Wrocław. Faworytem nie byliśmy. Po dwóch meczach we Wrocławiu przegrywaliśmy 0:2 i wielu sądziło, że to koniec tej historii. Ale ten zespół miał w sobie coś, czego nie da się zmierzyć żadną statystyką – wyjątkowe serce do walki.

Dwa zwycięstwa w Gdyni, w tym jedno po wyczerpującej dogrywce, przywróciły wiarę. A decydujący mecz numer pięć na wyjeździe był popisem dojrzałości i kontroli. 71:54. Awans. Euforia. Jedna z najpiękniejszych chwil radości ostatnich lat.

W strefie medalowej AMW Arka walczyła do końca, choć znów dopadł ją pech. W półfinale lepszy okazał się Zastal Zielona Góra, a w rywalizacji o brąz – Dziki Warszawa. Milan Barbitch grał całe play-offy z bolesnym urazem kostki, Mike Okauru musiał odpuścić kluczowy rewanż w stolicy. Mimo to zespół nie spuścił głowy ani na moment.
AMW ARKA GDYNIA 2025/2026:
- Śr. 84.6 pkt/mecz
- Śr. 39.9 zbiórki/mecz (drugie miejsce w OBL)
- Drugie miejsce pod względem asyst w rundzie zasadniczej (śr. ponad 20)
- Najlepsza skuteczność rzutów za 3 w rundzie zasadniczej (śr. 36.8%)
- Druga najniższa średnia strat/mecz (śr. 11.7)
- Zdecydowanie najbardziej wartościowa ławka rezerwowych w OBL. Blisko 41% wszystkich punktów w sezonie autorstwa rezerwowych!
Czwarte miejsce – w roku jubileuszu 30-lecia Klubu i 100-lecia Gdyni – brzmiało zatem jak spełnienie małego marzenia.
O KLUBIE – O LUDZIACH
Zakończony niedawno sezon był wyjątkowy nie tylko na parkiecie. 12 czerwca 2026 roku swój ostatni ligowy występ w żółto-niebieskim trykocie zanotował Adam Hrycaniuk, zamykając tym samym pewną epokę w dziejach polskiej koszykówki. Licznik „Bestii” zatrzymał się na 363 meczach, 2246 punktach i 1624 zbiórkach dla AMW Arki. Po ostatniej syrenie nie zabrakło łez wzruszenia – mimo że Arkowcy musieli przełknąć gorycz porażki w rywalizacji o brązowe medale.

Wokół drużyny powstała jednak energia, której nie da się przecenić. Mecze żółto-niebieskich przyciągały na trybuny Polsat Plus Areny Gdynia średnio 2327 osób (7. miejsce w OBL). Swą obecnością zaszczycali nas znamienici goście – gdyńscy Kibice, byli koszykarze i trenerzy, sponsorzy, partnerzy oraz przyjaciele Klubu, którym dziękujemy za wiarę w budowany przez nas projekt.
Wokół AMW Arki stale rozrastał się również Koszykarski Klub Biznesu Arka. Do grona jego członków oraz Partnerów Klubu dołączyli: Delikatesy ABC Gdynia, pralnia Albinos, sklep zoologiczny Panda, EXO Energy System, A.W. Klima, Weron, APS, Conlea, Makita i My Story Gdynia Hotel. Współpracę z Klubem przedłużyli PGZ Stocznia Wojenna, Toyota Walder, Scan 3D, Asseco Data Systems, Netia, Plus, LTE Polska oraz restauracja Serio. Dziesiątki ciekawych rozmów z Arkowcami przeprowadzili z kolei przedstawiciele portali Trójmiasto.pl, Radio Kaszebe oraz RMF Maxx.
Kluczową rolę w funkcjonowaniu Klubu odegrali także Główni Sponsorzy – Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni, marka LOTTO i Miasto Gdynia. Każdy z podmiotów dołożył cegiełkę do stabilności Klubu, która pozwalała nam marzyć odważniej.
AMW Arka kilkukrotnie meldowała się na podium miesięcznego zestawienia najbardziej medialnych klubów w PLK według wskaźnika AVE. To znak, że Gdynia znów stała się ważnym punktem na koszykarskiej mapie Polski – nie tylko sportowo, ale i w przestrzeni publicznej. Klub ponownie włączył się w szereg akcji społecznych, łączących rywalizację sportową z podnoszeniem najważniejszych tematów codziennego życia.
W listopadzie Klub przeprowadził akcję profilaktyki męskich nowotworów: AMW Arka Dla Jaj. Podczas finału akcji – ligowego meczu z Górnikiem Wałbrzych – 171 panów skorzystało z darmowego testu PSA, a u 10 z nich wykryto wyniki wymagające dalszej diagnostyki. Każdy został objęty opieką lekarzy ze Szpitali Pomorskich. Małe kroki, ogromna różnica.

Przedstawiciele AMW Arki Gdynia – Prezes Zarządu Bartłomiej Wołoszyn (z prawej) i Dyrektor Mateusz Żołnierewicz (z lewej) – z nagrodą za najlepszą akcję prospołeczną wręczoną Klubowi podczas Gali PLK.
DZIĘKUJEMY ZA WSPARCIE
W roku 30-lecia Klubu i 100-lecia Miasta Gdynia wszystkie elementy ułożyły się w piękną całość. To był wyjątkowy, emocjonujący i motywujący do dalszych działań czas, który napisał nowy rozdział w historii AMW Arki Gdynia. Dziękujemy za wsparcie w sezonie 2025/2026!

